Atalanta oddała prowadzenie po golu w końcówce
Mecz z Frosinone zaczął się najgorzej, jak mógł. Goście objęli prowadzenie już po 40 sekundach po błędzie Édersona, a Romano Schmid dołożył jeszcze drugiego gola w 17. minucie. Atalanta odpowiedziała szybko. Nikola Krstović trafił w 12. i 45. minucie, Éderson wyrównał z karnego w 33. minucie, a po przerwie Eljif Elmas dał nam prowadzenie 4:3 w 50. minucie. Remis ustalił Filip Terzić w 83. minucie po trzeciej asyście Farèsa Ghedjemisa.
To drugi ligowy mecz z rzędu bez wygranej po porażce 2:3 z Milanem i trzeci kolejny bez zwycięstwa we wszystkich rozgrywkach po 0:2 z Ajaksem. W tabeli Serie A Atalanta ma 10 punktów po ośmiu kolejkach i przed czwartkowym wyjazdem do Florencji pozostaje na 11. miejscu.
Sarri o błędach, zmianach i sytuacji kadrowej
Maurizio Sarri po meczu nie ukrywał rozczarowania. „Jesteśmy rozczarowani, bo to był dla nas mecz pełen trudności z wielu powodów. Był trudny sam w sobie, a do tego podarowaliśmy gola po 40 sekundach. Drużyna jednak zareagowała. Przy 4:3, gdybyśmy mieli więcej lucydności, mogliśmy tę sytuację zamknąć. Spodziewałem się więcej po zmianach”.
Trener zwrócił też uwagę na to, że drużyna nie pękła po fatalnym początku. „Pomyślałem, że ten pierwszy gol może nas znokautować. Zobaczyłem jednak reakcję zespołu mimo trudności”. Przy gwizdach po końcowym remisie Sarri stanął po stronie trybun i podkreślił, że rozczarowanie kibiców jest zrozumiałe tak samo jak rozczarowanie szatni.
Po spotkaniu padła też pierwsza aktualizacja kadrowa przed kolejnymi dniami. Sarri powiedział, że w poniedziałek będzie wiadomo więcej o stanie Bellanovy. Dodał też, że Giorgio Scalvini zaczął już częściową pracę na boisku. Atalanta wróci do gry w czwartek 29 października. Mecz Serie A z Fiorentiną we Florencji zacznie się o 20:45.
Zappacosta: zabrakło lepszego zarządzania piłką
Davide Zappacosta po końcowym gwizdku mówił przede wszystkim o prowadzeniu gry przeciwko rywalowi grającemu jeden na jednego. „To zespół, który wychodzi wysoko na człowieka, a to ma swoje plusy i minusy. Prawdopodobnie mogliśmy lepiej zarządzać piłką, bo gdy przeciwnik tak pressuje, otwierają się wolne przestrzenie. Jeśli zdołasz zagrać kombinacyjnie, pojawiają się duże luki, jak u nas w pierwszej i drugiej połowie”.
Obrońca odniósł się też do zarzutów o brak wyraźnej tożsamości drużyny. „Myślę, że zespół zrozumiał założenia trenera, ale przy takich meczach trzeba lepiej zarządzać grą. Daliśmy się wciągnąć w ich sposób gry. Spadek fizyczny był decydujący”. Zappacosta dodał, że w drugiej połowie zabrakło większej stanowczości bez piłki i obrony bardziej zespołowej.







