Więcej
    Strona głównaNewsyCarnesecchi zatrzymał Como w 98. minucie. 0-0 po meczu w dziesiątkę i...

    Carnesecchi zatrzymał Como w 98. minucie. 0-0 po meczu w dziesiątkę i kolejna obrona karnego

    Opublikowano

    To był wieczór, w którym punkt smakuje jak nagroda za przetrwanie. Na Stadio Giuseppe Sinigaglia padło 0-0, choć mecz od początku układał się pod dyktando gospodarzy. Atalanta musiała zagrać niemal całe spotkanie w osłabieniu, a finał przyniósł moment, który ustawił narrację całego dnia – Marco Carnesecchi obronił rzut karny wykonywany przez Nico Paz w 98. minucie.

    Po wszystkim bramkarz zaczął od gestu sportowej klasy. Powiedział, że chce przesłać wielki uścisk Pazowi, bo to naprawdę wybitny piłkarz i niemal mu przykro, że akurat jemu przydarzył się błąd. Dodał jednak, że na boisku trzeba myśleć o dobru własnej drużyny.

    Mecz odwrócony po ośmiu minutach

    Spotkanie pękło już na starcie. Honest Ahanor obejrzał czerwoną kartkę po ośmiu minutach za faul na Máximo Perrone. Od tego momentu plan trzeba było wyrzucić do kosza.

    Raffaele Palladino po meczu przyznał, że w takich sytuacjach decyzje podejmuje się w minutę lub dwie. W osłabieniu trzeba zostawić na boisku konkretne cechy. Stąd szybkie przestawienia, a jednym z najbardziej wyrazistych ruchów była zmiana w 19. minucie – Gianluca Scamacca zszedł, a wszedł Kamaldeen Sulemana.

    Trener podkreślił też, że Charles De Ketelaere potrafi grać jako „dziewiątka”, bo to rola, którą wykonuje także w reprezentacji – jest wysoki, dobrze znosi kontakt i umie utrzymać piłkę z przodu. W trakcie meczu pojawiły się kolejne korekty – zamykanie boków i dobór profili pod czyste bronienie, z akcentem na szybkość i „nogę” w zmianach, także z udziałem Nicoli Zalewskiego i Bernasconiego.

    Wielki mur obronny Atalanty

    W osłabieniu ciężar przesunął się na obronę pola karnego i na bramkarza. W 38. minucie, po krótkim wybiciu Carnesecchiego, Perrone dopadł do piłki w sytuacji, która pachniała golem. Wślizg Giorgio Scalviniego uratował linię bramkową. Chwilę później, w 44. minucie, Carnesecchi obronił z bliska dobitkę Ramona, a do przerwy wynik pozostał bezbramkowy.

    W drugiej połowie Como dalej naciskało. Trener gospodarzy dorzucał kolejne rozwiązania, w tym wejście Alvaro Moraty. Atalanta broniła coraz niżej i coraz bardziej zespołowo, licząc na przetrwanie i ewentualne pojedyncze wyjścia.

    98. minuta i rzut karny, który zmienił wszystko

    Kulminacja przyszła w doliczonym czasie. Po długiej analizie VAR arbiter Luca Pairetto podyktował rzut karny za zagranie ręką Scalviniego w polu karnym. Do piłki podszedł Paz. Carnesecchi wybrał właściwy róg i obronił.

    Bramkarz wyjaśnił po meczu, że w tej sekundzie wróciło do niego wspomnienie ze stadionu w Como z czasów gry w Cremonese w sezonie zakończonym awansem do Serie A. Wtedy przy rzucie karnym nie rzucił się. Tym razem wybrał ten sam narożnik, z którego tamta historia wróciła w głowie – i przyznał, że dopisało mu też szczęście.

    Specjalista od jedenastek i bilans „na zero”

    Statystyki zaczynają wyglądać jak znak firmowy. W tym sezonie Carnesecchi obronił trzy rzuty karne na cztery. W lidze zatrzymał Duvana Zapate, w Champions League obronił strzał Bradley’a Barcola, a jedynym, który zdołał go pokonać z jedenastu metrów, był Domenico Berardi.

    Remis w Como dołożył kolejny element do sezonowego bilansu całej drużyny – 12 spotkań bez straty gola na 30 rozegranych, w tym 9 w Serie A i 3 w Champions League.

    Na trybunach był też Leonardo Bonucci, pracujący w sztabie selekcjonera Gennaro Gattuso. W takim kontekście ten występ bramkarza został odebrany jako czytelny sygnał wysłany w stronę kadry. Jeśli utrzyma ten poziom, wiele może się jeszcze zmienić.

    Głosy po meczu: duma, złość i wsparcie dla 17-latka

    Palladino nazwał ten punkt „jak zwycięstwo”. Mówił o dumie z drużyny, o sercu i o tym, że dla niego to była bardziej męka mentalna niż fizyczna. Podkreślał, że zespół musiał nauczyć się funkcjonować w trudnym meczu, że taki wieczór był potrzebny jako punkt startu dla wzrostu mentalnego. Zapowiedział też dzień wolny, bo drużyna na niego zasłużyła. Wprost uciął temat kolejnych ruchów po odejściu Lookmana – stwierdził, że nie oczekuje niczego, bo kadra jest „ustawiona”.

    W temacie Ahanora trener przyznał, że rozmawiał z nim od razu. Nazwał go przyszłym mistrzem, zaznaczył, że to 17-latek, który popełnił lekkomyślność i był tego świadomy. W szatni po meczu pojawiły się brawa i uściski.

    Marten de Roon mówił o „złotym punkcie”, który w takich okolicznościach smakuje jak trzy. Chwalił Carnesecchiego i opisywał radość po obronie karnego jako szczęście „jak dzieci”. Jednocześnie nazwał zachowanie Ahanora „głupim” i podkreślił, że młody obrońca musi się z tego uczyć i nie może reagować w ten sposób. Dodał też, że zespół walczył także dla niego. Przy okazji padła informacja, że de Roon opuści kolejne spotkanie z Cremonese z powodu pauzy za kartki.

    Trener Como Cesc Fabregas po końcowym gwizdku nie ukrywał frustracji. Mówił o 29 strzałach, xG na poziomie 5,24 i 12 uderzeniach w światło bramki. Podkreślał, że widział sytuacje, w których Martin Baturina trzy razy wychodził sam na sam z bramkarzem. W jego ocenie nie da się powiedzieć złego słowa o drużynie, która stworzyła taką liczbę okazji. Zwracał też uwagę, że Atalanta przez większość meczu broniła i odpierała ataki, a wynik to jednocześnie zasługa jej odporności i pecha Como.

    Fabregas mocno stanął w obronie Paza po niewykorzystanym karnym. Mówił, że młodym trzeba pozwolić popełniać błędy, zamiast ich natychmiast „niszczyć”. Przypomniał też, że rzuty karne przegrywali nawet najwięksi, wymieniając Lionel Messi i John Terry, a także siebie.

    Nerwy na ławce i szybka reakcja trenera

    Był też moment napięcia na ławce. W 86. minucie Palladino dokonał zmiany stricte pod zabezpieczenie wyniku – wprowadził środkowego obrońcę Kossounou kosztem Bellanovy, który wszedł na boisko na początku drugiej połowy. Bellanova schodził wyraźnie zirytowany i nie podał ręki trenerowi. Palladino podszedł jednak od razu, żeby wytłumaczyć, że to nie była „boczna ocena”, tylko konsekwencja momentu i potrzeby głębszej defensywy.

    Ten mecz nie dał bramek, ale dał coś, czego Atalanta bardzo potrzebowała w ostatnich tygodniach – wieczór, w którym drużyna musiała przetrwać razem.

    Cześć

    Zapisz się i otrzymuj cotygodniowe zestawienie newsów o Atalancie Bergamo!

    Zapisując się akceptujesz naszą politykę prywatności.

    Powiązane

    Obserwuj nasze sociale!