Primavera Atalanty dołożyła kolejny mocny rozdział do historii Zingonii – Puchar Włoch jest nasz po finale z Juventusem wygranym w rzutach karnych. Mecz zakończył się wynikiem 1-1 po 120 minutach, a o trofeum przesądziła seria, w której nasz zespół był bezbłędny: cztery celne strzały na cztery próby.
Finał z Juventusem: gol w 94. minucie i 4 na 4 w karnych
To spotkanie miało swoją wyraźną oś dramaturgiczną. Juventus wyszedł na prowadzenie w 28. minucie po trafieniu Rizzo i długo utrzymywał korzystny rezultat. Atalanta goniła wynik do samego końca i dopięła swego w 94. minucie, gdy bramkę na wagę dogrywki zdobył Isoa. Po dodatkowych 30 minutach dalej było 1-1, a w konkursie rzutów karnych Atalanta wykonała zadanie perfekcyjnie. Rywal pomylił się na starcie serii, co tylko podkreśliło, jak ważna była nasza koncentracja i jakość wykonania.
Percassi: największa satysfakcja, gdy wychowankowie docierają na seniorski poziom
Po końcowym triumfie głos zabrał Luca Percassi. Wprost wskazał, że to powód do dumy dla całego sektora młodzieżowego, a największą satysfakcję klub czuje wtedy, gdy zawodnicy przechodzą drogę od akademii do seniorskiego poziomu. Podkreślił też, że w akademii nie chodzi o obsesję na punkcie trofeów, ale o rozwój, choć takie wieczory są naturalną nagrodą za codzienną pracę.
Samaden o mentalności Zingonii: nie odpuszczać do ostatniej akcji
Z kolei Roberto Samaden, odpowiedzialny za sektor młodzieżowy, opisał ten finał jako zwycięstwo „w stylu Atalanty” – z uporem do ostatniej akcji i wiarą, że mecz da się odwrócić. Przywołał też konkretne elementy z boiska: kluczowe interwencje bramkarza, decydujący moment Isoy i pracę całego sztabu. Dodał przy tym osobisty wątek: w końcówce regulaminowego czasu i podczas karnych nie był w stanie patrzeć, bo emocje były zbyt duże.
Puchar jako potwierdzenie modelu szkolenia: od najmłodszych roczników po U-23
Włoskie media, opisując finał, łączą ten sukces z dłuższą tradycją szkolenia w klubie – od postaci, które budowały fundamenty systemu, po dzisiejszą strukturę, w której ta sama mentalność ma prowadzić zawodników od najmłodszych roczników, przez Primaverę, aż po kolejne szczeble. W praktyce ten puchar jest więc nie tylko jedną wygraną nocą w Mediolanie, ale potwierdzeniem, że Zingonia nadal potrafi dostarczać zespoły gotowe na presję i na granie o stawkę.
Dla kibiców najważniejsze jest to, że w tej drużynie widać rzeczy, które w klubie są nienegocjowalne: reakcję po niekorzystnym wyniku, odporność w końcówkach i spokój w decydujących momentach. Remis w 94. minucie i seria karnych bez pomyłki nie biorą się z przypadku – to jest konkret z boiska, który buduje zawodników na następny etap. Teraz pozostaje, by jak największa część tego rocznika jak najszybciej przeniosła te nawyki na poziom U-23 i dalej.
