Luty zapowiada się jak prawdziwy sprawdzian dojrzałości. Siedem meczów w mniej niż trzydzieści dni, trzy rozgrywki i rywale, którzy nie pozwalają złapać oddechu. Raffaele Palladino będzie musiał przeprowadzić drużynę przez miesiąc, w którym nie da się wygrać wszystkiego jednym składem i jednym tempem. Liczyć się będą rotacje, zarządzanie energią i szerokość kadry.
Serie A – bez marginesu błędu w wyścigu o Europę
Już 1 lutego Atalantę czeka wyjazd do Como i to nie jest zwykły mecz z kalendarza. To bezpośrednie starcie w tabeli: Como jest szóste z dorobkiem 40 punktów, Atalanta siódma z 35. Różnica pięciu punktów w takim momencie sezonu brzmi jak ostrzeżenie, a nie statystyka.
Dochodzi jeszcze jeden szczegół, który podbija stawkę tej trasy: na Stadio Giuseppe Sinigaglia w tym sezonie wygrał tylko AC Milan. Jeśli Atalanta chce realnie trzymać kontakt ze strefą Ligi Mistrzów, nie może pozwolić, by dystans urósł, zwłaszcza że od miejsca dającego Champions League dzieli ją osiem punktów.
A to dopiero początek, bo luty dokłada kolejne twarde testy ligowe. W terminarzu są też mecze z Lazio i Napoli, czyli rywalami z tego samego piętra ambicji. Pomiędzy nimi pojawia się spotkanie domowe z Cremonese 9 lutego i tu nie ma miejsca na potknięcie, jeśli celem jest utrzymanie rytmu przed kolejnymi bezpośrednimi pojedynkami.
Coppa Italia – ćwierćfinał z Juventusem jako brama do czegoś większego
5 lutego New Balance Arena ma zobaczyć mecz, który w pucharach zawsze brzmi jak finał, nawet jeśli formalnie to tylko ćwierćfinał. Jedno spotkanie, jeden błąd i sezon w Coppa Italia może się skończyć w dziewięćdziesiąt minut.
Po drugiej stronie stanie Juventus prowadzony przez Luciano Spallettiego, opisywany jako zespół w bardzo dobrej formie i z mocnym nastawieniem na puchar. Dla Atalanty ten mecz ma podwójny ciężar. To nie tylko szansa na półfinał, ale też możliwość przecięcia serii rozczarowań w rozgrywkach, które wielokrotnie były dla Atalanty wyjątkowo niewygodne.
W perspektywie pucharowej stawkę podbija też układ drabinki. Awans otwiera drzwi do półfinału, w którym rywalem byłby zwycięzca pary Lazio – Bologna. Taki kontekst potrafi zmienić sposób myślenia o jednym wieczorze w lutym, bo nagle robi się z niego klucz do całej ścieżki.
UEFA Champions League – dwumecz z Borussia Dortmund i test charakteru
Na koniec dochodzi to, co najbardziej wyciąga z organizmu i z głowy. Dwumecz z Borussią Dortmund w europejskich rozgrywkach będzie wymagał nie tylko jakości, ale też chłodnej kontroli obciążeń. Ten fragment lutego ma postawić drużynę w sytuacji, w której nie da się jechać na autopilocie, bo każdy błąd może kosztować nie tylko wynik, ale też zdrowie i świeżość przed kolejnymi ligowymi punktami.
W tym kontekście szczególnie dużo zależy od środka pola i pracy na bokach. Éderson, Marten de Roon i Mario Pašalić mają dawać równowagę i tempo, a na wahadłach Raoul Bellanova i Nicola Zalewski mogą zostać wrzuceni w miesiąc, w którym bieganie jest walutą.
Luty jako test kadry i decyzji Palladino
Siedem spotkań w mniej niż trzydzieści dni nie wybacza złych wyborów. Ten kalendarz jest gęsty, a jego układ zmusza do myślenia o rotacjach w sposób ciągły, nie okazjonalny. Atalanta ma przejść przez ten miesiąc dzięki głębi składu, ale głębia działa tylko wtedy, gdy każdy element jest gotowy, a role są jasno ustawione.
W bramce, w polu, w ataku – luty ma być miesiącem, w którym nie liczy się jedno zwycięstwo, tylko zdolność do utrzymania poziomu co trzy – cztery dni. I to właśnie dlatego ten miesiąc wygląda jak fragment sezonu, który potrafi nadać sens całej reszcie.
