Wokół Ademoli Lookmana znowu robi się głośno. Fenerbahce wróciło do gry z konkretem, a w Zingonii trwają godziny, które mogą przestawić cały układ ofensywy.
Fenerbahce wraca mocniej niż we wrześniu
We wrześniu drzwi były zamknięte. Teraz sytuacja wygląda inaczej, bo Fenerbahce ponownie uruchomiło kontakty i naciska na transfer skrzydłowego. Po stronie tureckiej ma działać nie tylko determinacja, ale też bardzo wysoka propozycja kontraktu, która ma przekonać Lookmana do przenosin do Stambułu.
W tle pojawia się też element sportowy: ostatni występ w Brukseli został oceniony jako rozczarowujący i poniżej oczekiwań. Właśnie to miało uruchomić w Atalancie poważniejsze rozważania o sprzedaży, zamiast automatycznego odrzucania tematu, jak jeszcze kilka tygodni wcześniej.
Kwoty spadają, bo zegar tyka
Finansowo punkt odniesienia zmienił się wyraźnie. Wątek 45 mln euro, który krążył przy zainteresowaniu z poprzedniego lata, przestał być aktualny. Wycena Lookmana została obniżona, a jednym z kluczowych argumentów jest sytuacja kontraktowa – umowa wygasa za mniej niż półtora roku, co osłabia pozycję negocjacyjną Atalanty.
Dziś w rozmowach najczęściej przewija się pułap 40 mln euro jako warunek otwarcia drzwi na odejście. Fenerbahce ma być gotowe dojść do 35 mln euro, a brakujący fragment domknąć bonusami.
35 + 5 i spotkanie, które może zamknąć temat
W praktyce negocjacje zeszły na konkretną konstrukcję: 35 mln euro i 5 mln w bonusach, co daje razem 40 mln. Rano doszło do bezpośredniego spotkania władz Atalanty z emisariuszami Fenerbahce, a klucz ma być czysto ekonomiczny – formalne położenie na stole dokładnie takiej oferty. Jednocześnie z Turcji ma płynąć sygnał, że sprawa jest blisko domknięcia.
Najbliższe godziny mają rozstrzygnąć, czy Fenerbahce rzeczywiście potwierdzi na piśmie ofertę w modelu 35 + 5, czyli dokładnie tak, jak oczekuje Atalanta. Jeśli tak się stanie, transfer Lookmana może zostać dopięty szybko, a domino natychmiast dotknie też Sulemany i tego, kto realnie zostaje w kadrze na skrzydłach.
