Więcej
    Strona głównaNewsyEuropejskie PucharyAtalanta - Athletic Bilbao: „robimy swoje”. Palladino mówi o historii, Ederson ucina...

    Atalanta – Athletic Bilbao: „robimy swoje”. Palladino mówi o historii, Ederson ucina mercato, De Roon wraca do Gasperiniego

    Opublikowano

    Środowy wieczór w Bergamo ma wyraźny ciężar. Atalanta zagra z Athletic Bilbao w Champions League na New Balance Arenie, a w przeddzień meczu ton nadały słowa z szatni i od trenera. Najpierw padły deklaracje o koncentracji i ambicji, potem wrócił temat mentalności po potknięciach z teoretycznie słabszymi rywalami.

    Atalanta: bez kalkulatora, z jednym celem – wygrać i iść po swoje

    Raffaele Palladino postawił sprawę jasno. Drużyna ma do dyspozycji sześć punktów w dwóch ostatnich meczach tej fazy, a cel jest nazwany wprost – wejście do najlepszej ósemki. Trener mówi o tym w kategoriach czegoś „unikalnego” i podkreśla, że nie chce rozgrywać wieczoru pod tabelę.

    „Nie możemy robić kalkulacji, musimy myśleć mecz po meczu, wiedząc, że możemy zrobić coś wyjątkowego. Chcemy przejść do historii Atalanty” – to jego punkt wyjścia. W tym samym rytmie dorzuca ważny szczegół praktyczny: taki awans dałby więcej spokoju w pracy między meczami ligowymi.

    Palladino wraca też do tego, co bolało po remisie w Pizie. Mówi o jakości technicznej, której zabrakło, i o potrzebie meczu „na miarę Champions League”, czyli jednocześnie technicznego i fizycznego. Przy okazji zaznacza, że problemy z „małymi” nie są tematem tylko jednej drużyny – w Serie A wiele spotkań jest „brudnych”, a zespoły bronią nisko.

    W wątku taktycznym trener zostawia sobie furtkę. Przypomina, że dogmatem przez lata było 3-4-3, ale przy obecnej jakości w ofensywie może korzystać także z 4-2-3-1. Wymienia przy tym nazwiska opcji z przodu i podkreśla jedną zasadę, niezależną od ustawienia: atakować i bronić razem.

    Lookman i zdrowie: „chciał grać”, Djimsiti dostępny, Bakker jeszcze poczeka

    Najmocniejszy sygnał personalny to powrót Ademoli Lookmana. Palladino mówi wprost, że skrzydłowy wrócił wcześniej z własnej woli.

    „Lookman wrócił wcześniej, bo chciał grać w tym meczu. Pokazał przywiązanie. Dziękuję też klubowi, bo zorganizował wszystko, żeby to było możliwe” – pada z ust trenera.

    W kwestii innych nazwisk przekaz jest równie konkretny: Djimsiti jest dostępny, Bakker wraca stopniowo do obciążeń i potrzebuje jeszcze tygodni. Bellanova ma wrócić po meczu z Parmą. Palladino zaznacza też, że brak braci Williams po stronie rywali nie zmienia jego spojrzenia na Athletic – spodziewa się zastępstw o wysokiej jakości.

    Ederson: koniec hałasu o mercato, jest tylko jutro

    Po trenerze głos zabrał Ederson i uciął temat transferowych plotek jednym zdaniem, bez nerwów, bez gry pod publiczkę.

    „Mam nadzieję, że dalej będzie się o mnie mówiło: to znaczy, że robię dobrą robotę. Dla mnie teraz ważniejszy jest jutrzejszy mecz” – mówi pomocnik.

    Wrócił też do swojej formy. Przyznaje, że początek sezonu nie był łatwy, wspomina o zabiegu po okresie przygotowawczym, a teraz podkreśla, że fizycznie jest dobrze. Z boiskowych rzeczy wskazuje problem, który w ostatnim czasie wraca w rozmowach: częstsze znajdowanie napastników w ostatniej tercji boiska. Dorzuca, że drużyna musi rosnąć, a po ostatnim spotkaniu ważna jest „druga szansa” i reakcja.

    Ederson odnosi się również do zmian w ustawieniu. Zwraca uwagę, że trójka z tyłu daje więcej swobody pomocnikom, a czwórka zmienia balans – mniej osłony, więcej wolności dla graczy z przodu. Kluczowe jest jednak szybkie zrozumienie, co robić w danym scenariuszu meczu.

    De Roon: Gasperini, Juric i lustro w szatni

    Jeszcze przed wypowiedziami Edersona wątek mentalności mocno wybrzmiał w słowach Martena de Roona. Kapitan wrócił do wpływu Gian Piero Gasperiniego na grupę i na konkretne kariery.

    „Jestem mu bardzo wdzięczny i czasem wciąż mamy kontakt” – mówi, a potem dodaje zdanie, które ustawia cały obraz: „Zmienił nam życie”. De Roon przywołuje też lekcję z pierwszych dni: dla pomocnika fundamentalne jest granie do przodu.

    Najmocniejszy fragment dotyczy jednak okresu z Ivanem Juriciem. De Roon nie przerzuca odpowiedzialności na trenera. Przeciwnie, bierze ją na siebie i na szatnię.

    „Kiedy odszedł, powiedziałem drużynie, żeby spojrzała w lustro, bo to nie on popełnił błąd. To my, piłkarze, wychodziliśmy na boisko i nie pokazaliśmy właściwego ducha” – mówi kapitan.

    O Palladino mówi krócej, ale treściwie: trener przyniósł entuzjazm i przypomniał zespołowi, że jest mocny, jeśli gra z determinacją.

    Athletic Bilbao: „to finał”, a w środku pola zapowiedź fizycznej bitwy

    Dopiero po tym pakiecie z obozu Atalanty głos zabrali goście. Ernesto Valverde nadał meczowi rangę bez zasłon i bez usprawiedliwień.

    Nazywa spotkanie finałem i jednocześnie pokazuje, dlaczego Atalanta jest dla niego rywalem wyjątkowo niewygodnym. Mówi o stylu „rozpoznawalnym od lat”: agresywne krycie indywidualne na całym boisku, zaczynające się już od napastników, do tego jakość w pressingu i umiejętność grania piłką. W jego ujęciu kluczem dla Athletic jest przetrwać presję i umieć ją przełamać.

    Valverde odnosi się też do absencji w swoim zespole, ale nie zamienia tego w wymówkę. Pada konkret: brakuje Nico i Inakiego Williamsów, Berchichego i Berenguero. Mimo tego przekaz pozostaje niezmienny: mecz trzeba zagrać tak czy inaczej, w tempie, z fizycznością, bez „spekulowania”.

    Kilka godzin później ton podbił Ruiz de Galarreta. Jego zapowiedź jest krótka i wprost: spodziewa się meczu na kontakcie, „bardzo fizycznego”, i przyjeżdża do Bergamo po wynik.

    „Spodziewam się bardzo fizycznego meczu i chcemy w nim być lepsi” – mówi o samym obrazie spotkania. Potem dopowiada intencję: „Przyjechaliśmy do Bergamo, żeby się postawić” i zrobić wszystko, by „zabrać rezultat”. W tle przyznaje, że Athletic ma trudniejszy moment i problemy kadrowe, ale podkreśla dumę z gry w Champions League i chęć pokazania tego na boisku.

    Atalanta układa wieczór pod własne standardy – koncentracja, reakcja po Pizie, mocna głowa i możliwie pełna kadra. Athletic nie przyjeżdża po przetrwanie. Przyjeżdża po bitwę. Jedno jest pewne, wieczorem czeka nas widowisko.

    Cześć

    Zapisz się i otrzymuj cotygodniowe zestawienie newsów o Atalancie Bergamo!

    Zapisując się akceptujesz naszą politykę prywatności.

    Powiązane

    Obserwuj nasze sociale!