Więcej
    Strona głównaNewsyAtalanta - Genoa 4:0. Coppa Italia jako manifest siły i bunt trybun...

    Atalanta – Genoa 4:0. Coppa Italia jako manifest siły i bunt trybun przeciwko Lega

    Opublikowano

    Coppa Italia miała być dla Atalanty szansą, żeby potwierdzić nowy kierunek pod Palladino. Zamiast nerwowego meczu dostaliśmy 4:0, pełna kontrola od pierwszego gola do ostatniego gwizdka, gole liderów i młodego Ahanora, a nad tym wszystkim głośny protest trybun wymierzony w Lega Calcio za ustawienie meczu na środowe popołudnie.

    Mecz ustawiony od 19. minuty

    Początek wyglądał tak, jakby to Genoa miała zamiar zaskoczyć faworyta. Goście wyszli wysoko, próbowali atakować pressingiem i na kilka minut udało się zakłócić atak pozycyjny Atalanty. Gospodarze odpowiedzieli w typowy dla siebie sposób: zamiast spanikować, przyspieszyli.

    Najpierw Mario Pasalic obił poprzeczkę, zapowiadając, że Genoa tego dnia będzie bronić głównie własnego pola karnego. Chwilę później Nicola Zalewski dorzucił piłkę, a Berat Djimsiti zrobił to, co robi od dawna przy stałych fragmentach: wyszedł wyżej niż reszta i mocnym uderzeniem głową otworzył wynik. Pierwszy cios padł już w 19. minucie i od tego momentu Atalanta miała mecz w garści.

    Niedługo potem pojawił się pierwszy znak, że ten wieczór może mieć też swoją małą historię w tle. Kamaldeen Sulemana złapał uraz mięśniowy i musiał zejść, a na boisko wszedł Daniel Maldini. Młody Włoch od razu zaznaczył obecność. Najpierw z rzutu wolnego zaskoczył prawie Siegrista przy bliższym słupku, trafiając w obramowanie bramki, a później zmarnował idealną kontrę, gdy wyszedł sam na sam i strzelił obok dalszego słupka.

    Chwilę później przyszła akcja, która praktycznie zamknęła Genoę. Raoul Bellanova wychodził na czystą pozycję, Seydou Fini złapał go na granicy pola karnego i zatrzymał rękami. Czerwona kartka w 36. minucie nie pozostawiała dyskusji. Genoa została w dziesiątkę na prawie godzinę i od tego momentu zamiast meczu mieliśmy stopniowe dokańczanie rywala.

    De Roon z woleja, Pasalic i Ahanor doprawiają goleadę

    Po przerwie nie było już mowy o równym spotkaniu. Genoa cofnęła się głęboko, a Atalanta spokojnie przesuwała piłkę od jednego sektora do drugiego, czekając na moment, w którym obrona pęknie drugi raz.

    Stało się to w najlepszy możliwy sposób. Piłka spadła pod nogi Martena De Roona na około osiemnastym metrze, kapitan nie zastanawiał się ani sekundy i huknął z woleja w okienko. Idealnie czyste uderzenie, bramkarz bez szans, 2:0 i symboliczny obrazek: lider środka pola zamyka dyskusję o losach tego spotkania.

    Dalej można już było spokojnie zarządzać siłami. Trener wprowadzał kolejnych graczy z ławki, ale nie oznaczało to, że Atalanta zdejmuje nogę z gazu. W 82. minucie Gianluca Scamacca uderzył nieczysto w polu karnym, piłka skozłowała, obrona stanęła, a Mario Pasalic dojechał na długi słupek i wślizgiem wbił ją do pustej bramki.

    W doliczonym czasie padł gol, o którym długo będzie pamiętał Honest Ahanor. Po dośrodkowaniu Lazara Samardzicia młody obrońca uderzył głową. Strzał nie był mocny, ale Siegrist popełnił błąd, wypuścił piłkę i ta przekroczyła linię bramkową. Dla 17-latka to pierwszy gol w barwach Atalanty, a że zdobyty przeciwko byłemu klubowi, nie świętował. To też mocny sygnał, że Palladino wie, jak wprowadzać młodych w meczach o stawkę.

    Dominacja potwierdzona w liczbach

    Sam wynik 4:0 mówi sporo, ale to, jak wyglądały liczby, tylko to podbija. Atalanta miała dwie trzecie posiadania piłki i oddała 22 strzały przy zaledwie czterech próbach Genoi. Bramkarz gospodarzy był zajęty głównie podawaniem do obrońców, a nie gaszeniem pożarów.

    To nie był przypadkowy wysoki wynik, raczej logiczny efekt tego, że jedna drużyna przez prawie 90 minut trzymała drugą za gardło, a po czerwonej kartce rywala w pełni wykorzystała przewagę.

    De Roon: głód wygrywania, stara gwardia i Coppa Italia jako priorytet

    Po meczu Marten De Roon nie mówił jak ktoś, kto właśnie odhaczył obowiązek pucharowy. Opisywał bardziej pewien plan. Podkreślił, że Palladino wniósł do szatni entuzjazm i nową energię, ale też bardzo jasne zasady: grać bez strachu, biegać za każdą piłką, atakować rywala, zamiast przejmować się tylko tym, czego nie wolno. Jego zdaniem to pozwoliło Atalancie wrócić do standardów, z którymi kojarzy się ten klub ostatnich lat.

    Kapitan sporo mówił też o roli doświadczonych zawodników. Wskazał siebie, Pasalicia i Djimsitiego jako tę grupę, która ma pilnować, żeby przy gęstym terminarzu nie spadało zaangażowanie i żeby każdy rozumiał ciężar koszulki. W kontekście meczu z Genoą to bardzo wymowne: wszyscy trzej znaleźli się na liście strzelców.

    Protest trybun: Atalanta i Genoa po tej samej stronie barykady

    Tego dnia ważne było jednak nie tylko to, co działo się na murawie. Mecz zaczynał się o 15:00 w środku tygodnia i kibice potraktowali to jako idealny moment, żeby dać Lega Calcio do zrozumienia, co myślą o podporządkowywaniu futbolu wyłącznie telewizji.

    Tuż przed pierwszym gwizdkiem, gdy na stadionie rozbrzmiał hymn Serie A, z trybun podniósł się jeden, potężny gwizd. Muzyka praktycznie zniknęła pod falą dźwięku. Nie była to reakcja tylko gospodarzy: gwizdali zarówno kibice Atalanty, jak i ci z Genoi.

    Chwilę później oba sektory zaczęły wspólnie intonować wulgarny, bardzo bezpośredni okrzyk skierowany do władz ligi. Dwie grupy, które na co dzień niewiele łączy, stanęły po jednej stronie barykady. Przekaz był prosty: mecze ustawiane na absurdalne godziny w środku tygodnia zabierają ludziom możliwość bycia na stadionie i odcinają piłkę od tych, którzy budują atmosferę.

    Protest miał być głosem także tych, którzy przez pracę czy zajęcia po prostu nie mogli pojawić się na trybunach. Mecz 1/8 finału Coppa Italia zamienił się więc nie tylko w piłkowy spektakl, ale też w demonstrację przeciwko temu, jak traktuje się kibiców przy ustalaniu kalendarza.

    Juventus na horyzoncie

    Wygrana 4:0 oznacza awans do ćwierćfinału i zapowiedź pojedynku z Juventusem, który w tej części drabinki będzie sądem ostatecznym dla ambicji Atalanty w Coppa Italia. Mecze tej fazy zaplanowano na początek lutego, więc zespół ma czas, żeby ustabilizować formę w lidze i jednocześnie przygotować się na starcie, które w Bergamo traktuje się jak coś znacznie ważniejszego niż zwykły pucharowy wieczór.

    Po takim meczu z Genoą trudno mieć wątpliwości, że Palladino i jego drużyna traktują Coppa Italia śmiertelnie poważnie. Wynik, sposób gry, rola „starej gwardii”, wejście młodych i wspólny protest trybun ułożyły się w jedno. Atalanta nie tylko wygrywa. Atalanta mówi bardzo wyraźnie, gdzie chce dojść i jaką drogą.

    Cześć

    Zapisz się i otrzymuj cotygodniowe zestawienie newsów o Atalancie Bergamo!

    Zapisując się akceptujesz naszą politykę prywatności.

    Powiązane

    Obserwuj nasze sociale!