Debiut Raffaele Palladino przed publicznością w Bergamo miał w sobie wszystko, czego oczekujesz po nowym początku: przerwany kryzys, gole, czyste konto i wyraźny sygnał, że Atalanta wraca do grania na swoich warunkach. Po 2:0 z Fiorentiną La Dea nie tylko dopisała wreszcie trzy punkty w Serie A, ale też potwierdziła, że praca nowego trenera nad mentalnością, DNA i taktyką zaczyna realnie działać.
Były to pierwsze ligowe trzy punkty od 21 września, kiedy Atalanta pokonała Torino, a po drodze uzbierała serię ośmiu meczów bez zwycięstwa. Do tego trzeba dołożyć porażkę z Napoli i zwycięstwo 3:0 z Eintrachtem
Frankfurt w Lidze Mistrzów. Palladino może więc mówić o udanym tygodniu: wygrana w Champions League, wygrana w Serie A i wrażenie, że zespół na nowo uwierzył w swoje możliwości.
Od ośmiu meczów bez wygranej do przełamania z Fiorentiną
Spotkanie z Fiorentiną jako mecz, który miał przerwać długą ligową posuchę. Dla Palladino był to pierwszy występ na ławce Atalanty przed własnym stadionem, dla Fiorentiny kolejna próba zatrzymania kryzysu, który ciągnął się także przez europejskie puchary.
Mecz zaczął się od mocnego ostrzeżenia ze strony gości. Już w 4. minucie Moise Kean urwał się obronie na granicy spalonego, zmusił Marco Carnesecchiego do interwencji, a dobitkę z bliska Davide Piccoli bramkarz Atalanty również zdołał odbić. Gospodarze odpowiedzieli dość szybko: Charles De Ketelaere dwukrotnie sprawdził Davida De Geę strzałami z dystansu, a były bramkarz Manchesteru United zatrzymał także Davide Zappacostę po podaniu Ademoli Lookmana.
Z czasem mecz zaczął się układać pod Atalantę, choć wciąż trzeba było uważać na kontry Fiorentiny. Przełamanie przyszło tuż przed przerwą. W 41. minucie Odilon Kossounou dostał piłkę na skraju pola karnego po zagraniu De Ketelaere, uderzył od razu i trafił idealnie w okienko. Prawdopodobnie miał zamiar dośrodkować, jednak strzał padł tak czysto, że został pierwszym ligowym golem Iworyjczyka w Serie A.
Druga połowa: więcej agresji, szybkie odbiory, gol Lookmana
Po zmianie stron początek znów należał do Fiorentiny. Kean miał kolejną okazję po dośrodkowaniu Luci Ranieriego, ale jego uderzenie głową było zbyt słabe, żeby pokonać Carnesecchiego. Od tego momentu Atalanta zaczęła coraz mocniej przejmować kontrolę.
Warto zwrócić uwagę na korekty Palladino. De Roon dostał zadanie wyższej gry bez piłki, agresywnego wychodzenia na zawodników Fiorentiny i odcinania ich od komfortowego rozegrania. Drużyna zaczęła szybciej doskakiwać do piłki, odzyskiwać ją bliżej pola karnego rywala i natychmiast szukać pionowego grania w stronę napastników. Trener nazwał te reakcje w fazie przejścia „pocieszającym” sygnałem na przyszłość.
Drugi gol padł po stałym fragmencie gry. De Ketelaere uderzył głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, De Gea jeszcze raz popisał się świetnym refleksem, ale przy dobitce Lookmana nie miał już nic do powiedzenia. Nigeryjczyk dołożył nogę z bliska i wpakował piłkę pod poprzeczkę. To był drugi ligowy gol Lookmana z rzędu po trafieniu we Frankfurcie, co jest ważnym sygnałem powrotu jego formy.
La Dea mogła podwyższyć prowadzenie. De Gea instynktownie zatrzymał jeszcze strzał głową De Roona po dośrodkowaniu Lookmana, a Fiorentina odpowiedziała dopiero w końcówce: Dodo po szybkim wypadzie wywalczył rzut rożny, a po nim Kean trafił w słupek.
Palladino: bez magicznej różdżki, z jasną tożsamością
Po meczu Palladino bardzo konsekwentnie opisywał swoją rolę. W rozmowie ze Sky Sport, podkreślił, że nie ma żadnej „magicznej różdżki”. Zwrócił uwagę, że przyszedł do drużyny po serii trudnych wyników i jego pierwszym zadaniem było dotarcie do głów piłkarzy.
Trener zaznaczył, że:
- przyniósł swoje pomysły i zasady taktyczne,
- skupił się na dialogu, także w wymiarze ludzkim, mówiąc o relacjach „prawie jak przyjaźń”,
- od początku starał się budować poczucie odpowiedzialności każdego piłkarza.
Palladino mówił wprost, że odpowiedź przyszła z boiska. To, że Atalanta po serii słabszych wyników była w stanie najpierw wygrać 3:0 z Eintrachtem Frankfurt w Lidze Mistrzów, a potem 2:0 z Fiorentiną, według niego wynika przede wszystkim z jakości i charakteru zespołu. Trener docenił odwagę drużyny, gotowość do podejmowania ryzyka oraz chęć grania do przodu mimo trudnego momentu.
W wywiadach padają słowa o budowaniu „mentalità” i „DNA” Atalanty na nowo. Palladino mówił, że właśnie ten sposób grania, łączący intensywność, odwagę i pracę całej jedenastki, ma być znakiem rozpoznawczym jego drużyny.
Klucz taktyczny: cierpienie, stałe fragmenty i agresja po stracie
Analiza od strony taktycznej maluje obraz meczu o dwóch obliczach. W pierwszej części La Dea miała problemy z wyjściem spod wysokiego pressingu Fiorentiny i zostawiała zbyt dużo przestrzeni w środku, szczególnie przy wznowieniach gry od bramki rywali. Właśnie wtedy goście dochodzili do sytuacji, zmuszając Carnesecchiego do interwencji.
Przełom przyniósł stały fragment. Wypracowana na treningach kombinacja po dośrodkowaniu i zgraniu piłki dała Kossounou pozycję do strzału. Ten gol ustawił dalszy scenariusz. W przerwie, jak wynika z wypowiedzi trenera, Atalanta przestawiła się na jeszcze bardziej agresywne podejście bez piłki, z mocniejszym wychodzeniem do przeciwnika i dużym naciskiem na szybkie odbiory na połowie Fiorentiny.
W drugiej połowie:
- De Roon zaczął grać wyżej, żeby skrócić pole gry,
- cały blok ofensywny szybciej doskakiwał do obrońców Fiorentiny,
- po odbiorze zespół szukał natychmiastowych podań w kierunku Scamacci, De Ketelaere i Lookmana.
Palladino nazwał właśnie tę agresję po stracie i zdolność do natychmiastowego przejścia z obrony do ataku jednym z najważniejszych pozytywnych sygnałów.
De Ketelaere: energia, która wróciła do szatni
Jeżeli szukać jednego piłkarza, który najlepiej opowiada o „efekcie Palladino”, to Charles De Ketelaere pasuje idealnie. To jeden z głównych bohaterów dnia: zaliczył asystę przy golu Kossounou, regularnie testował De Geę strzałami z dystansu i brał udział w głównych akcjach ofensywnych.
Po meczu De Ketelaere przyznał, że nie wie, czy jest „innym piłkarzem”, ale zdecydowanie czuje się bardzo dobrze. Wraz z przyjściem nowego trenera do szatni wrócił entuzjazm, a ta energia jest „zaraźliwa” i czuć ją w każdym treningu. Dzięki temu gra z większą pewnością siebie.
W wywiadzie dla Dazn De Ketelaere dodał, że zawsze, niezależnie od składu, kto gra, daje maksimum. Cieszy go powrót tridente z Dublina, czyli ustawienia z nim, Scamaccą i Lookmanem. Pprzypomniał, że Scamacca miał sporo pecha z kontuzjami, więc tym bardziej dobrze było znów zagrać razem.
Palladino w swoim pomeczowym komentarzu nazwał De Ketelaere piłkarzem, który potrafi „przesuwać akcenty” na boisku i zwracał uwagę, że chce dać mu jak najwięcej swobody w fazie ofensywnej. W ocenie trenera to właśnie połączenie talentu Belgia, pracy Scamacci i formy Lookmana ma być jednym z fundamentów nowej Atalanty.
