Raffaele Palladino nie mógł wymarzyć sobie lepszego wejścia do Ligi Mistrzów. Na Deutsche Bank Park Atalanta rozbiła Eintracht Frankfurt 3-0, a nowy trener po raz pierwszy wygrał na ławce La Dei w meczu o stawkę. Gole Ademoli Lookmana, Edersona i Charlesa De Ketelaere, poprzeczka obijana dwa razy w jednej akcji i agresywny pressing od pierwszej do ostatniej minuty zamieniły ten wieczór w dokładnie to, co Palladino nazwał później w Sky Sport Italia: „magical night”.
Mecz pod pełną kontrolą i pięć minut, które pogrążyły Eintracht
Atalanta była groźna już w pierwszej połowie. W 35. minucie raz po raz od słupka drżały trybuny we Frankfurcie: najpierw Lookman „wyłączył” dwóch obrońców świetnym zwodem i huknął w słupek, a chwilę później ta sama część bramki zatrzymała uderzenie Gianluki Scamakki z pola karnego. Oba strzały trafiły w dokładnie to samo miejsce u podstawy słupka.
Po przerwie obraz gry się nie zmienił, ale wreszcie przyszły gole. Davide Zappacosta zablokował groźne uderzenie Mario Götze, a chwilę później Eintracht nie był już w stanie zatrzymać narastającej fali Atalanty.
W 60. minucie Charles De Ketelaere dośrodkował z prawej strony na dalszy słupek, gdzie zupełnie niepilnowany Lookman wykończył akcję technicznym wolejem wewnętrzną stroną stopy. Dwie minuty później role się odwróciły: tym razem to Nigeryjczyk ruszył z własnej połowy, zagrał na ścianę, a potem idealnie dograł piłkę wzdłuż bramki, żeby Ederson mógł wbić ją z bliska do siatki na 2-0.
Na tym się nie skończyło. W 65. minucie Scamacca uderzył w poprzeczkę, ale De Ketelaere idealnie odczytał sytuację i dobił piłkę na 3-0. Eintracht „rozsypał się”, a Atalanta miała pełną kontrolę nad wynikiem i przebiegiem meczu.
Palladino: wdzięczność, iskra i pokora po magicznej nocy
Po ostatnim gwizdku Palladino w rozmowie ze Sky Sport Italia nie ukrywał emocji. Podziękował klubowi za zaufanie, sztabowi za pracę i przede wszystkim piłkarzom, bo w jego ocenie to ich intensywność z ostatnich dni przełożyła się na tak efektowny wieczór we Frankfurcie.
Trener przyznał, że Atalanta „potrzebowała iskry, która wstrząśnie zespołem, przede wszystkim mentalnie”. Jego zdaniem właśnie to wydarzyło się w Niemczech. Podkreślał jednak, że po takiej nocy trzeba pozostać pokornym i od razu przerzucić koncentrację na niedzielny mecz w Serie A.
Palladino zwrócił uwagę, że tak naprawdę dopiero od tygodnia pracuje z pełną grupą. Przerwa reprezentacyjna sprawiła, że wielu kluczowych zawodników dołączyło do niego bardzo późno, a mimo to już w drugiej połowie meczu z Napoli widać było pierwsze sygnały poprawy, które drużyna rozwinęła we Frankfurcie.
Ofensywne DNA i praca całej drużyny
Palladino wyraźnie zaznaczył, że jego pomysł na Atalantę opiera się na atakowaniu i grze do przodu. „Mister has a very clear idea of attacking and entertaining football” – potwierdził zresztą później Ademola Lookman. Trener dodał, że przy tym wszystkim nie można zapominać o „DNA pressingu i ciężkiej pracy”, które od lat są znakiem rozpoznawczym La Dei.
Palladino był szczególnie zadowolony z tego, że zespół „atakował i bronił jako drużyna”. Zwrócił uwagę na liczbę sytuacji stworzonych przez Atalantę, podkreślając, że wynik mógł być jeszcze wyższy. Z jego perspektywy zwycięstwo było ważne nie tylko z punktu widzenia tabeli Ligi Mistrzów, ale przede wszystkim dla pewności siebie zespołu po trudnym okresie i zmianie na ławce.
Przy tym wszystkim szkoleniowiec zaznaczył, że nie jest „magikiem”. Jak sam powiedział, jego rola polegała na tym, żeby dać drużynie trochę entuzjazmu i pozwolić piłkarzom robić to, co potrafią najlepiej.
„DNA Atalanty” na kartce w szatni
Najciekawszy fragment wywiadu dotyczył tego, co działo się jeszcze przed meczem. Palladino wyjątkowo uchylił drzwi do szatni i opowiedział o ćwiczeniu, które przeprowadził z drużyną. Poprosił piłkarzy, żeby zdefiniowali „DNA Atalanty” jednym przymiotnikiem.
Z ich odpowiedzi powstała lista słów, które trener powiesił w szatni przed spotkaniem. Wymienił m.in. odwagę, radość, ambicję, głód. Dodał, że na boisku we Frankfurcie można było zobaczyć wiele z tych cech. Podkreślił też, że Atalanta musi mieć DNA miasta, które reprezentuje, a więc pokorę, ciężką pracę i pasję.
Palladino zakończył ten wątek stwierdzeniem, że jest przekonany, iż razem z tą grupą mogą zrobić wielkie rzeczy, pod warunkiem, że utrzymają mentalność zaprezentowaną w Niemczech.
Lookman: od „traumatycznego lata” do odpowiedzi na boisku
Ademola Lookman, który otworzył wynik i miał udział przy drugim golu, po meczu też stanął przed kamerami Sky Sport Italia. W rozmowie przytoczonej przez Football Italia stwierdził, że „3-0 na wyjeździe to znakomity rezultat” i że w tej chwili najważniejsze jest po prostu zwycięstwo.
Zwrócił uwagę na to, jak naturalnie czuje się w trójce ze Scamaccą i De Ketelaere. Przypomniano, że właśnie ten ofensywny tercet wygrał dla Atalanty finał Ligi Europy w 2024 roku, a teraz po raz kolejny dał o sobie znać na europejskiej scenie. Lookman podkreślił, że gra ze Scamaccą i CDK jest bardzo łatwa i luźna, bo obaj są piłkarzami wysokiej jakości. Zadaniem całej trójki jest natomiast „ciągłe pracowanie i poprawianie się jako zespół” i przeniesienie tej dyspozycji na ligę.
Jasne zasady Palladino i stare geny Gasperiniego
Lookman dobrze streścił to, co sam trener powtarzał chwilę wcześniej. Nigeryjczyk powiedział, że Palladino ma „bardzo jasny pomysł na ofensywną, widowiskową piłkę”, co widać w golach strzelonych we Frankfurcie. Jednocześnie zaznaczył, że DNA pressingu i ciężkiej pracy jest w tej drużynie zakorzenione od dawna i teraz chodzi o to, żeby połączyć stare nawyki z nową, bardziej ofensywną interpretacją.
Dla Lookmana to połączenie było szczególnie ważne po trudnym lecie. W studiu Sky Paolo Di Canio zapytał go wprost, jak udało mu się odbudować więź z drużyną i kibicami po tym, jak latem bardzo mocno naciskał na transfer do Interu, którego ostatecznie nie udało się wywalczyć.
Odpowiedź skrzydłowego była wymowna:
Co się stało, to się nie odstanie. Dużo rzeczy poszło naprzód. Część rzeczy ludzie już wiedzą, a części nie.
Dodał, że teraz jest czas, żeby „ciężko pracować dla zespołu”, bo najważniejsze jest wygrywanie meczów i codzienne wzmacnianie się jako drużyna. Podkreślił, że na tym koncentruje się on sam i cały zespół.
Nowy start pod wodzą Palladino
Wieczór we Frankfurcie to pierwszy wyraźny sygnał, że Atalanta Palladino ma pomysł, narzędzia i odpowiednią reakcję szatni. Trener mówi o entuzjazmie, DNA miasta i wspólnej pracy. Lookman odpowiada na boisku i w wywiadach podkreśla, że przeszłość zostawia za sobą, a teraz liczy się codzienna robota i wyniki.
Na tle dominującego występu z Eintrachtem, zespół dostał dokładnie to, czego potrzebował po zmianie trenera i ligowej porażce z Napoli: potężny zastrzyk pewności siebie i konkretny dowód, że nowa droga może prowadzić bardzo daleko.
