Atalanta stała się w ostatnich tygodniach klubem pełnym sprzeczności. Podczas gdy dyrektorzy mogą otwierać szampana, patrząc na księgi rachunkowe, kibice i piłkarze przeżywają najczarniejszą serię od dekady. 70 dni bez zwycięstwa w Serie A to statystyka, która brzmi jak wyrok, nawet jeśli finansowo klub jest wzorem dla całych Włoch.
70 dni i zjazd do piekła
Liczby nie kłamią i są brutalne. Atalanta Bergamo nie wygrała meczu ligowego od 21 września (zwycięstwo 3-0 z Torino). Od tamtej pory minęło dokładnie 70 dni.
Bilans tej czarnej serii to 8 meczów bez kompletu punktów: najpierw pięć remisów, a ostatnio krach w postaci trzech porażek z rzędu (przeciwko Udinese, Sassuolo i Napoli). Efekt? Bolesny upadek w tabeli – z 5. miejsca na 13. w zaledwie miesiąc.
Dziennikarze zauważają, że tak źle nie było w Bergamo od 10 lat. Ostatnia tak fatalna passa miała miejsce w sezonie 2015/16 za kadencji Edoardo Reji (wtedy 14 meczów bez wygranej).
Piantanida: „Zwolnienie Juricia było błędem”
W ogniu krytyki znalazły się decyzje personalne zarządu. Dziennikarz Mediaset, Franco Piantanida, stawia odważną tezę: klub pospieszył się ze zmianą trenera.
„Moim zdaniem zbyt szybko zwolniono Ivana Juricia, by zastąpić go Palladino, który ma przed sobą mnóstwo pracy” – twierdzi Piantanida.
Ekspert nie gryzie się w język, oceniając ostatni mecz z Napoli. Wprost nazywa występ Raffaele Palladino oraz Ademoli Lookmana „flopami” spotkania. O Lookmanie mówi gorzko: „Jeśli jesteś wart wielkie pieniądze, musisz to udowadniać. W sobotę nie zrobił prawie nic”.
Finansowa oaza na pustyni wyników
Dyrektor sportowy Danilo Pagni wskazuje Atalantę jako absolutny wzór „zrównoważonego rozwoju” w pogrążonym w kryzysie włoskim futbolu. Klub zamknie budżet na 2025 rok na plusie, co oznacza dziesiąty rok z rzędu z zyskiem. To ewenement w skali Serie A.
