Po tygodniach grania na minimalnych obrotach, Atalanta w końcu może odetchnąć z ulgą. Ivan Juric dysponuje niemal pełną kadrą – z 24 zawodników gotowych do gry, co stanowi ogromną różnicę w porównaniu do zaledwie 18 dostępnych piłkarzy podczas spotkania z Como. Kryzys kadrowy dobiegł końca, a wraz z nim pojawiło się nowe wyzwanie: jak zarządzać tak szeroką rotacją?
Obrona – sześciu na trzy miejsca
Jeszcze niedawno Juric musiał majstrować w defensywie, dając szansę młodym zawodnikom z konieczności. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej – na trzech pozycjach w obronie rywalizuje aż sześciu graczy. Kossounou, Hien, Djimsiti i Ahanor walczą o miejsce w składzie, przy czym ten ostatni wykorzystał swoją szansę w kryzysowym okresie i przekonał trenera do siebie. Do tego grona wkrótce dołączy Sead Kolasinac, który jest bliski powrotu, a po kontuzji także Giorgio Scalvini.
Na bokach defensywy również nie brakuje opcji. Raoul Bellanova i Nicola Zalewski rozpoczynali sezon jako pewniacy w wyjściowej jedenastce, ale Davide Zappacosta oraz objawienie Lorenzo Bernasconi wnieśli świeżość i konkurencję. Obecnie Jurić ma do dyspozycji czterech pełnowartościowych wahadłowych, co pozwala na elastyczne dostosowanie składu do specyfiki rywala.
Środek pola – koniec ery nietykalności de Roona
Przez lata środek pola Atalanty był domeną sprawdzonych duetów. Najpierw de Roon-Freuler, potem de Roon-Ederson – Holender wydawał się niezastąpiony. Teraz jednak sytuacja uległa zmianie. Ederson pozostaje punktem odniesienia w centrum, ale obok niego rotują się de Roon, Mario Pašalić i Yunus Musah. Do tego Marco Brescianini stanowi kolejną solidną alternatywę. To nowa jakość dla zespołu, który przez lata cierpiał z powodu braku głębi na tej pozycji.
Atak
W ofensywie Jurić dysponuje prawdziwym luksusem: Charles De Ketelaere, Gianluca Scamacca, Ademola Lookman, choć nie grali razem od ponad roku ze względu na kontuzje Scamacci. Dodatkowo stale dostępny Nikola Krstović i Lazar Samardžić, który miewa swoje przebłyski.
Kamaldeen Sulemana oraz Daniel Maldini uzupełniają listę opcji, choć ten drugi wciąż pozostaje niżej w hierarchii. Taka konkurencja to miecz obosieczny – z jednej strony daje trenerowi możliwość rotacji, z drugiej wymaga precyzyjnego zarządzania czasem gry, by utrzymać wszystkich w formie i zadowolonych.
Rotacja zamiast improwizacji
Koniec kryzysu kadrowego zmienia filozofię zarządzania zespołem. Tam gdzie wcześniej nie było wyboru, dziś Jurić musi podejmować trudne decyzje. Nadchodząca wyprawa do Cremony będzie doskonałą okazją do rotacji przed trudniejszymi wyzwaniami, takimi jak mecze w Lidze Mistrzów z Olympique Marsylia, Eintrachtem Frankfurt i Chelsea.
Głęboka kadra pozwala także na lepsze przygotowanie fizyczne – minimalizację ryzyka kontuzji i utrzymanie świeżości w kluczowych momentach sezonu. Juric, który przez tygodnie nie miał alternatyw, teraz stanął przed problemem bogactwa. To jednak ten rodzaj problemu, który każdy trener przyjmuje z uśmiechem.
