Diagnoza: krótka kołdra w ataku
Atalanta wchodzi w sezon 2025/26 z niepokojącą luką z przodu. Gianluca Scamacca wciąż odbudowuje formę po poważnych urazach, więc sam nie udźwignie ciężaru goli. Sprzedaż Mateo Reteguiego już zabrała drużynie pewną statystykę, a możliwe odejście Ademoli Lookmana pogłębi deficyt bramek. Juric testuje warianty awaryjne – Touré to raczej biegacz niż dziewiątka, Pasalić jako fałszywy napastnik przypomina czasy gaszeniu pożarów u Gasperiniego, a młody Vanja Vlahović został wypożyczony do Spezii, zanim dostał szansę w pierwszej drużynie.
Kandydat nr 1: Beto (Everton)
Klub intensyfikuje rozmowy w sprawie 26-letniego Beto, znanego z 20+ goli dla Udinese i ostatniego roku w Premier League (8 goli, 2 asysty). Portugalczyk wyróżnia się siłą fizyczną, pressingiem i umiejętnością gry tyłem do bramki, czyli cechami, które Juric ceni najbardziej.
Everton jest w kłopocie kadrowym po odejściu Broji i Calvert-Lewina, trener David Moyes nie puści ostatniego klasycznego napastnika bez realnej rekompensaty. Atalanta ma jednak argumenty:
- świeży zastrzyk gotówki po sprzedaży Reteguiego i ewentualnych kolejnych transakcjach
- gotowość, by zaproponować kwotę, która zniweluje ryzyko sportowe dla The Toffees.
Beto inkasuje ok. 3 mln € rocznie – pensję mieszczącą się w strukturze płac
Kandydaci z półki „Manchester”
Joshua Zirkzee i powrót Rasmusa Højlunda pozostają w orbicie zainteresowań – to profile droższe, ale gotowe na Serie A i z potencjałem odsprzedaży. Problemem jest czas: oba kluby z Premier League chcą zamknąć kadry przed startem rozgrywek, a ewentualne negocjacje będą twarde i kosztowne.
Czas i budżet
Atalanta może pozwolić sobie na inwestycję dzięki wysokim zyskom. Kluczowa jest jednak szybkość: Juric potrzebuje dziewiątki, zanim zespół wejdzie w sierpniowy maraton sparingów i ostatnią fazę przygotowań taktycznych.
- Beto to operacja najłatwiejsza logistycznie: zna ligę, wpisuje się w pressing i nie zaburzy struktury płac.
- Scenariusz z Højlundem lub Zirkzee zapewniłby większą perspektywę długoterminową, lecz wymaga głębszego sięgnięcia do kasy i cierpliwości przy negocjacjach.
Czas zatem zamienić „pilną potrzebę” w podpis pod kontraktem – bo bez nowej, klasycznej dziewiątki Atalanta zaryzykuje, że ambitny projekt Juricia zatrzyma się na progu bramek rywali.
