Decyzja zapadła w Clusone podczas sparingu z drużyną U-23: Lazar Samardzic przejmuje numer 10, wcześniej noszony m.in. przez Papu Gomeza, Jeremie Bogę, El Bilal Touré i – w minionym sezonie – Nicolò Zaniolo.
Wybór drużyny, nie marketingu
Przyznanie dychy było efektem wewnętrznej konsultacji między zawodnikami – znak, że Samardzic cieszy się pełnym poparciem kolegów i sztabu. Ivan Jurić potwierdził to już publicznie: „Nie martwi mnie ciężar numeru. Lazar ma niezwykły talent techniczny” – podkreślił trener na pierwszej konferencji w Zingonii.
Część historii i tradycji
10 nosili kiedyś Roberto Donadoni, Giacomo Bonaventura, Claudio Caniggia, a za ery Gasperiniego stała się synonimem kreatywnej wolności Papu Gomeza. Od jego odejścia ikonę próbowało „ożywić” kilku następców – bez powodzenia. Teraz Atalanta wierzy, że Samardzic przywróci koszulce prestiż i ciągłość.
🎯 Oczekiwania na sezon 2025/26
Atalantę czeka maraton: liga, Champions League, Coppa Italia. Klub sprzedał już Mateo Reteguiego, może stracić Ademolę Lookmana, więc ciężar kreacji i liczb spadnie właśnie na Samardzica. Technika, wizja i osobowość mają zamienić się w gole, asysty i stabilność – dokładnie to, czego brakowało poprzednim „dziesiątkom”.
Jeżeli plan Juricia się powiedzie, numer 10 znów będzie kojarzony z ciężką pracą i fantazją, a nie z kolejną krótką przygodą. Wszystko w rękach – i w lewej stopie – Lazara Samardzica.
