W meczu, który miał kluczowe znaczenie dla układu tabeli Serie A, Atalanta rozgromiła Juventus 4:0 na Allianz Stadium, zapisując się w historii jako zespół, który zafundował Starej Damie jej największą domową klęskę od 1967 roku. To spotkanie, które miało być wyrównanym starciem o trzecią lokatę, zakończyło się absolutną dominacją ekipy Gian Piero Gasperiniego, podczas gdy piłkarze Juve opuścili boisko w atmosferze upokorzenia i gwizdów własnych kibiców.
Demolka w Turynie – jak Atalanta zaskoczyła Juventus
Przed meczem oba zespoły dzieliły zaledwie trzy punkty, a Juventus mógł liczyć na podtrzymanie serii pięciu kolejnych zwycięstw w lidze. Atalanta natomiast przyjechała do Turynu po bezbramkowym remisie z Venezią, który pozostawił spory niedosyt. Mimo to, La Dea od pierwszego gwizdka kontrolowała grę, bezlitośnie punktując błędy rywali.
Pierwszy cios zadał Mateo Retegui, pewnie egzekwując rzut karny po zagraniu ręką McKennie’ego. Juventus próbował odpowiedzieć, ale brakowało mu skuteczności i precyzji. W drugiej połowie rozpoczął się prawdziwy pokaz siły gości: Marten de Roon wykorzystał chaos w obronie Juve, Davide Zappacosta zdobył trzecią bramkę po kapitalnej akcji Seada Kolasinaca, a Ademola Lookman przypieczętował upokorzenie Bianconerich w 77. minucie, po czym połowa kibiców opuściła stadion.
Juventus 0-4 Atalanta
⚽ 29’ Retegui (k)
⚽ 46’ De Roon
⚽ 66’ Zappacosta
⚽ 77’ Lookman
Gniew kibiców i dramat na trybunach
Atmosfera na Allianz Stadium stała się toksyczna już po pierwszym golu dla Atalanty. Kibice zaczęli gwizdać na własnych zawodników, a w drugiej połowie frustracja przerodziła się w otwartą wrogość. Trybuny skandowały m.in. „Mamy was dość”, „Szanujcie nasze barwy”, „Idźcie do pracy”, a po czwartym golu stadion zaczął pustoszeć.
Szczególnie źle przyjęty został Nico González, który został wybuczany podczas zejścia z boiska. Jedynym piłkarzem, który otrzymał choćby odrobinę wsparcia, był Federico Gatti – jego zmiana spotkała się z oklaskami, ale był to jedyny pozytywny moment dla Juve w tym koszmarze.
Thiago Motta w ogniu krytyki – czy jego przyszłość jest zagrożona?
Po meczu trener Juventusu, Thiago Motta, próbował uspokajać sytuację, ale jego słowa brzmiały mało przekonująco. – „To nie była nasza najlepsza noc, ale nie porównywałbym tego do porażki z Empoli w Coppa Italia” – powiedział szkoleniowiec. Dodał, że pierwsza bramka podcięła jego drużynie skrzydła, a później brak doświadczenia i złe decyzje taktyczne doprowadziły do kompletnego załamania.
Mimo tych tłumaczeń, media we Włoszech już spekulują, że Motta może stracić pracę pod koniec sezonu, nawet jeśli Juventus awansuje do Ligi Mistrzów. La Gazzetta dello Sport napisała, że szkoleniowiec „nie wprowadził żadnych zmian w grze zespołu”, podczas gdy Tuttosport określił ten mecz jako „katastrofę”, która podważa projekt budowy drużyny na przyszłość.
Locatelli: „Kibice mieli prawo nas wygwizdać”
Kapitan Juventusu, Manuel Locatelli, nie szukał wymówek. – „To trudne, ale nie mieliśmy prawa przegrać w taki sposób. Kibice mają pełne prawo być wściekli” – przyznał w rozmowie z DAZN. Podkreślił, że drużynie brakuje skuteczności i liderów, a w kluczowych momentach nie potrafi odpowiednio reagować.
Historyczna klęska – Juventus najwyżej u siebie od 58 lat
Statystyki tego meczu są brutalne dla Juventusu:
📉 Pierwsza porażka u siebie 0-4 od 1967 roku (wtedy przegrał w derbach z Torino).
📉 Dopiero trzeci raz w XXI wieku, gdy Juve przegrywa różnicą 4 goli.
📉 Najgorsza porażka Starej Damy w jakichkolwiek rozgrywkach od 1-5 z Napoli w 2023 roku.
Gasperini i Lookman – koniec konfliktu?
Nieoczekiwanym momentem po meczu była serdeczna wymiana między Gian Piero Gasperinim a Ademolą Lookmanem. Nigeryjski skrzydłowy, który miał wcześniej napięte relacje z trenerem po nieudanym rzucie karnym w Lidze Mistrzów, zdobył bramkę i podczas zmiany podszedł do szkoleniowca. – „Mogę cię przytulić? Możesz mi dać trochę uśmiechu?” – miał zapytać Gasperini, co zakończyło się ciepłym uściskiem na oczach kamer.
Co dalej dla Juventusu i Atalanty?
Dla Bianconerich to nie tylko bolesna porażka, ale i sygnał ostrzegawczy przed kolejnymi meczami. Juventus nadal walczy o miejsce w Lidze Mistrzów, ale kolejne spotkanie z Fiorentiną stanie się kluczowe dla przyszłości trenera i całej drużyny.
Atalanta natomiast zbliżyła się do liderów i nadal liczy się w walce o Scudetto. Gasperini ma powody do optymizmu – jego zespół nie tylko wygrał, ale zrobił to w stylu, który na długo zostanie w pamięci kibiców.
Jedno jest pewne: to był mecz, który na zawsze zapisze się w historii Serie A.
