Atalanta zakończyła europejską przygodę porażką 1:4 z Bayernem w Monachium. Wynik dwumeczu – 2:10 – bezlitośnie pokazał różnicę jakości i intensywności między zespołem z Bergamo a jednym z najmocniejszych drużyn w Europie. Raffaele Palladino po meczu nie szukał wymówek. Mówił o dumie z drogi w Lidze Mistrzów, o wdzięczności wobec kibiców oraz o wnioskach, które mają pomóc drużynie w kluczowej końcówce sezonu.
Palladino po Bayernie: pokora wobec wyniku i lekcja na przyszłość
Szkoleniowiec podkreślił, że Atalanta próbowała podejść do rewanżu inaczej niż w pierwszym spotkaniu. Zespół zmienił plan i zagrał niżej, chcąc zachować większą kontrolę i „zagrać mecz z dumą”. Efekt końcowy pozostał jednak podobny, bo – jak przyznał trener – rywal jest kompletny i niezależnie od sposobu bronienia potrafi narzucić własne warunki. W jego ocenie Bayern „zawsze znajdzie sposób”, by złamać przeciwnika: jakością podań, tempem gry i przewagą fizyczną.
W tym tonie Palladino mówił też o sensie tej konfrontacji. Zamiast roztrząsać „co by było gdyby”, akcentował potrzebę zaakceptowania werdyktu z pokorą. Zwracał uwagę, że mecze z takimi zawodnikami zmuszają do podniesienia poprzeczki i uświadamiają ograniczenia, nad którymi trzeba pracować. Trener wprost przyznał, że z dwumeczu Atalanta ma wynieść doświadczenie, które ma zaprocentować w kolejnych miesiącach.
Kibice i gest po meczu: drużyna podziękowała sektorowi gości
Ważnym wątkiem pomeczowych wypowiedzi była reakcja trybun. Palladino opowiadał, że poprosił piłkarzy, by po końcowym gwizdku poszli pod sektor gości. Podkreślał, że kibice potrafili docenić wysiłek drużyny mimo bolesnych rozmiarów porażek – najpierw w pierwszym meczu, a potem w Monachium. Dla trenera było to potwierdzenie, że zespół, nawet przegrywając, powinien zachować godność i oddać szacunek tym, którzy wspierają go do końca.
Powroty po przerwach i minuty dla rezerwowych: Ederson, De Ketelaere i Raspadori
Palladino nawiązał również do kwestii kadrowych i minut dla zawodników wracających po przerwach. Wskazał, że zadowoliły go odpowiedzi piłkarzy, którzy potrzebowali rytmu meczowego. Wymienił m.in. Edersona, Charlesa De Ketelaere i Giacomo Raspadoriego, podkreślając, że powrót do pełnego obciążenia wymaga teraz regularnej gry. Dodał też, że docenia występy tych, którzy ostatnio grali mniej – jako przykłady wskazywał Raoula Bellanovę i Lazara Samardzicia. W jego ocenie, mimo niekorzystnego wyniku, w drużynie było widać wolę walki, a to ma znaczenie przed finiszem rozgrywek.
Różnice między Serie A a europejską elitą: „szybkość piłki” i praca u podstaw
Po spotkaniu pojawił się też szerszy komentarz dotyczący włoskiej piłki. Palladino stwierdził, że w porównaniu z europejską czołówką różnice są wyraźne, a na boisku najbardziej widać je w szybkości obiegu piłki, jakości przyjęcia i podań „na właściwą nogę”, dynamice bez piłki oraz w parametrach fizycznych, zwłaszcza w powtarzalności sprintów. To – jak mówił – sprawia wrażenie „innego sportu”, gdy gra się z drużynami tej klasy.
Trener wskazał przy tym kierunek zmian: jego zdaniem poprawa powinna zaczynać się od pracy w akademiach i większego nacisku na rozwój indywidualny oraz technikę. Wypowiedzi Palladino nie były jednak ucieczką od odpowiedzialności Atalanty za własne cele. Po odpadnięciu z Ligi Mistrzów szkoleniowiec podkreślał, że drużyna ma przed sobą walkę na dwóch frontach – w lidze oraz w Pucharze Włoch, który nazwał jednym z celów i trofeum, które klub chce wreszcie zdobyć.
