Atalanta wraca do Bergamo z porażką 0:2 w pierwszym meczu z Borussią Dortmund i przed rewanżem sytuacja jest klarowna. Do awansu bez dogrywki potrzebne jest zwycięstwo różnicą co najmniej trzech goli. Wygrana Atalanty dokładnie dwoma bramkami oznacza dogrywkę, a w razie potrzeby także rzuty karne.
Wokół rewanżu szybko pojawiła się dyskusja o realnych szansach na odwrócenie dwumeczu. Z jednej strony, statystyka Champions League podpowiada, że remontada przy -2 nie jest czymś niespotykanym. Z drugiej, Borussia Dortmund ma bardzo mocny bilans w sytuacjach, gdy po pierwszym spotkaniu zbudowała przewagę co najmniej dwóch bramek.
Jak często w Lidze Mistrzów udaje się odrobić dwa gole
Najmocniejszy argument dla tych, którzy widzą szansę Atalanty, to twarde dane z historii rozgrywek.
Z wyliczeń przytoczonych przez AtalantaOggi wynika, że od sezonu 1992/93 odrobienie dwubramkowej straty w Champions League udało się 13 razy na 82 próby. To 15,9% przypadków, czyli w przybliżeniu „raz na sześć”.
Te liczby nie obiecują, że remontada jest prawdopodobna. Pokazują jednak, że taki scenariusz istnieje i zdarza się na tyle regularnie, że nie można go z góry skreślać.
Przykłady wielkich remontad i lekcja dla Atalanty
W samej Lidze Mistrzów kibice widzieli już odwracanie pozornie przegranych dwumeczów. Wśród przykładów jest m.in. słynny awans Barcelony po 6:1 z PSG po wcześniejszym 0:4.
Wśród drużyn z Włoch: Juventus, który po porażce 0:2 z Atletico Madryt potrafił wygrać u siebie 3:0 i przechylić rywalizację na swoją stronę.
Nie chodzi jednak o kopiowanie historii innych klubów, tylko o wniosek praktyczny. Żeby odrobić -2, trzeba zagrać mecz niemal kompletny: z intensywnością od pierwszej minuty i bez momentów, w których rywal dostaje łatwe sytuacje do uspokojenia gry.
Europejskie doświadczenia Atalanty i wcześniejsze starcie z Borussią
W europejskich pucharach Atalanta nie miała wcześniej sytuacji, w której musiałaby odrabiać stratę większą niż jedna bramka po pierwszym spotkaniu. W sześciu przypadkach porażki w pierwszym meczu różnicą jednego gola zespół z Bergamo zdołał awansować dwa razy i oba razy miało to miejsce w Pucharze Zdobywców Pucharów w sezonie 1987/88.
Jest też bezpośrednie odniesienie do Borussii Dortmund. Osiem lat temu w Lidze Europy Atalanta przegrała w Niemczech 2:3, a w rewanżu padł remis 1:1 rozgrywany w Reggio Emilia.
Argument Borussii Dortmund: bilans pięć na pięć w Champions League
Najtwardsza przeszkoda na drodze Atalanty to nie tylko wynik pierwszego meczu, ale też dotychczasowe doświadczenie Borussii Dortmund w podobnych sytuacjach.
Borussia zawsze przechodziła dalej w Lidze Mistrzów, gdy wygrała pierwszy mecz co najmniej dwoma golami. To bilans pięć na pięć. Jedyny historyczny wyjątek ich dużego załamania po wysokiej wygranej dotyczy jednak rozgrywek Pucharu UEFA z sezonu 1987/88: po 3:0 u siebie z Club Brugge Borussia przegrała 0:5 w Belgii.
To zestawienie dobrze oddaje stawkę rewanżu w Bergamo. Statystyka Champions League daje Atalancie realny, choć ograniczony procentowo punkt zaczepienia. Z drugiej strony, konkret w wykonaniu Borussii w takich dwumeczach mówi, że zespół z Niemiec zwykle nie wypuszcza takiej przewagi z rąk.
Rewanż zapowiada się więc jako test dojrzałości i skuteczności Atalanty. Żeby doprowadzić do dogrywki lub awansu, nie wystarczy zagrać lepiej niż w pierwszym meczu. Trzeba wygrać w sposób zdecydowany, a to jest w Europie sztuka najwyższego ryzyka.
