Po wygranej z Cremonese temat numer jeden w Zingonii nie dotyczy już tabeli, tylko zdrowia w ofensywie. Atalanta ma dziś dwa równoległe wątki – ostrożność przy Charlesie De Ketelaere i wyraźnie więcej spokoju w sprawie Gianluki Scamacci.
De Ketelaere wypadł tuż przed meczem, w rozgrzewce. To nie był „dmuchany” alarm ani profilaktyczna decyzja na zasadzie: „lepiej nie ryzykować”. Belg poczuł dolegliwość stawową w prawym kolanie i klub chce mieć jasną diagnozę, zanim padnie jakakolwiek prognoza. W ciągu najbliższych 48 godzin przejdzie badania obrazowe, które mają ocenić skalę problemu i wykluczyć poważniejsze komplikacje. Dopiero po wynikach będzie można mówić o czasie powrotu.
Inaczej wygląda sytuacja Scamacci. Napastnik pauzował z powodu stłuczenia biodra. Nie ma sygnałów o uszkodzeniu strukturalnym – to kwestia opuchlizny, krwiaka i bólu, czyli rzeczy, które muszą się zwyczajnie wchłonąć. Jego powrót zależy od reakcji organizmu w kolejnych dniach, ale w klubie jest więcej optymizmu niż obaw.
Wszystko dzieje się przy konkretnym terminie w tle – wyjazd na mecz z Lazio w sobotę 14 lutego. Szanse na występ Scamacci na Olimpico są realne. W przypadku De Ketelaere odpowiedź da dopiero wynik badań.
