Atalanta wygrała z Romą 1:0 w 18. kolejce Serie A, ale to spotkanie nie skończyło się wraz z ostatnim gwizdkiem. W kolejnych godzinach temat żył własnym życiem – na trybunach, w wypowiedziach obu trenerów i w telewizyjnym studiu, gdzie do głosu doszła jedna, drażliwa kwestia: jak interpretować sytuację przy bramce Giorgio Scalviniego.
Emocje po obu stronach trybun i powrót, który podzielił stadion
Wieczór miał dodatkową warstwę napięcia ze względu na powrót Gian Piero Gasperiniego do Bergamo – tym razem jako trenera Romy. Curva Nord Pisani przygotowała transparent, który był czystą wdzięcznością za wspólną drogę. Curva Sud Morosini odpowiedziała na to krótko z wyraźną „szpilką”:
Dwie sytuacje, które ustawiły cały wieczór: gol Scalviniego uznany, Scamacca zatrzymany
Wątki boiskowe szybko zostały zredukowane do dwóch decyzji, które wracały w każdej pomeczowej rozmowie: bramki uznanej dla Scalviniego oraz trafienia Gianluki Scamacci, anulowanego po długiej konsultacji VAR. To właśnie te epizody stały się paliwem dla późniejszych komentarzy – i to po obu stronach.
Palladino: zasłużone zwycięstwo i sygnał przełomu
Raffaele Palladino po meczu mocno zaakcentował, że to nie była wygrana „na przeczekanie”. W jego ocenie kluczowe były: zwartość zespołu, reakcja na trudne momenty i mentalność, która nie pękła mimo komplikacji.
Trener dodatkowo wskazywał na: pressing i tworzenie okazji, nawet jeśli mecz miał swoje momenty nerwowości; zdolność do utrzymania kontroli i niewypadnięcia z rytmu mimo błędu na początku oraz anulowanej bramki Scamacci; postawę drużyny, która – nawet przy spodziewanym spadku fizycznym – nadal grała pozytywnie i proaktywnie.
Wątek mentalny Palladino dopiął przykładem „odporności” utożsamianej z Djimsitim, a osobny akapit poświęcił radości z powrotu Scalviniego – podkreślając jego wejścia w fazę ofensywną. Na koniec dorzucił uspokojenie w sprawie Seada Kolasinaca: mowa była o samym uderzeniu w kolano, bez poważniejszych konsekwencji.
Gasperini: „nie byliśmy gorsi” i żal za niewykorzystane okazje
Gasperini, już jako szkoleniowiec Romy, nie próbował odbierać Atalancie jakości, ale jednocześnie bronił występu swoich. Wprost mówił o meczu „na epizody” i o tym, że jego drużyna – w jego odczuciu – stworzyła więcej sytuacji
Jednocześnie Gasperini uznał, że Atalanta to zespół „zbudowany przez lata”, solidny i mocny, przypominając też o obciążeniu gry w Lidze Mistrzów.
Zaznaczył również problem, który jego zdaniem jest widoczny po 18 kolejkach: trudność w odrabianiu strat, gdy Roma pierwsza traci bramkę.
Caressa kontra Di Canio: ta sama powtórka, dwie kompletnie różne oceny
Dwa dni po meczu dyskusja weszła na poziom, którego nie da się już „schować” w pomeczowym skrócie. W studiu Sky starli się Fabio Caressa i Paolo Di Canio, a punktem zapalnym był gol Scalviniego.
Caressa upierał się, że w akcji miał miejsce kontakt z ręką i próbował odtworzyć kolejność zdarzeń. Di Canio odpowiedział w zupełnie innym tonie negując, by po kontakcie z klatką piersiową piłka „zmieniła rotację” w sposób sugerujący zagranie ręką.
Cztery zwycięstwa z rzędu z Romą i cztery domowe pod rząd – rekordowy ciąg
W tym całym pomeczowym hałasie łatwo przegapić rzecz, która zostaje w tabelach i rocznikach. Atalanta po tym meczu po raz pierwszy w historii Serie A zanotowała cztery kolejne zwycięstwa z Romą. Równolegle padł drugi rekord: cztery kolejne wygrane u siebie przeciwko Giallorossim.
Te liczby nie zamykają dyskusji o VAR ani nie wygaszają emocji wokół powrotu Gasperiniego. Porządkują jednak jedno: w ostatnim czasie Roma stała się rywalem, z którym Atalanta potrafi nie tylko grać, ale i seryjnie wygrywać .
