🛑 Priorytet: stabilność, nie wyprzedaż
Władze Atalanty – Tony D’Amico, Ivan Jurić i rodzina Percassich – są zgodne: to nie czas na rewolucję. Mimo licznych zapytań z Włoch i zagranicy, La Dea nie zamierza sprzedawać swoich liderów, o ile nie wpłyną oferty, których po prostu nie da się odrzucić. Jak podkreśla „Corriere di Bergamo”, słowem-kluczem w Bergamo jest dziś „ciągłość”.
🇧🇷 Ederson: Inter, Juve, Al-Hilal w grze
Najwięcej emocji budzi przyszłość Edersona. Brazylijczyk znalazł się na celowniku aż trzech potężnych klubów: Interu, Juventusu oraz Al-Hilal prowadzonego przez Inzaghiego. Szczególnie aktywna jest Stara Dama, gdzie Igor Tudor widzi w pomocniku idealny element swojego systemu – gracza dynamicznego, agresywnego, świetnie odnajdującego się w fazach przejściowych.
Atalanta zna wartość swojego piłkarza i nie zamierza negocjować za mniej niż 60 milionów euro. Dopiero taka kwota może otworzyć drogę do rozmów. Równolegle La Dea rozgląda się za potencjalnym następcą – jednym z obserwowanych jest Djibril Sow z Sevilli, zawodnik o podobnym profilu fizycznym i motorycznym.
🇳🇬 Lookman? Tylko powyżej 60 mln
Podobna sytuacja dotyczy Ademoli Lookmana, który znalazł się na liście życzeń Napoli. Jak ujawniło „TuttoAtalanta”, Aurelio De Laurentiis prowadzi rozmowy osobiście, jednak Atalanta nie zamierza schodzić z żądanej kwoty. 50 milionów euro to za mało – przykład sprzedaży Teuna Koopmeinersa do Juventusu pokazał, że w Bergamo nie ma miejsca na rabaty.
Dla La Dei Lookman to zbyt ważny element układanki. W klubie dobrze pamiętają, że to właśnie on przesądzał o losach najważniejszych meczów sezonu. Jeśli Napoli chce sprowadzić Afrykańskiego Piłkarza Roku, musi przygotować minimum 60 milionów euro – i to bez wymyślnych bonusów.
🔒 Bergamo stawia warunki
Atalanta nie zamierza ustępować presji. Okno transferowe to okazja do wzmocnień, ale nie kosztem tożsamości zespołu. Ederson i Lookman pozostaną w klubie, jeśli nikt nie zdecyduje się na finansowy wysiłek. I wszystko wskazuje na to, że D’Amico i Jurić mają poparcie całego otoczenia – kibiców, właścicieli i piłkarzy. W Bergamo czuć, że powstało coś trwałego – i nie zamierzają tego rozbijać dla kilku zer na koncie.
