Wieczór na Bentegodi i stawka meczu
O 20:45 na Bentegodi rozpocznie się mecz Hellas Verona – Atalanta w 14. kolejce Serie A. Goście przyjeżdżają po trzech kolejnych zwycięstwach w trzech różnych rozgrywkach – z Eintrachtem Frankfurt w Lidze Mistrzów, z Fiorentiną w lidze i z Genoą w Coppa Italia. Verona wciąż czeka na pierwszy triumf w tym sezonie Serie A, a jej sytuacja w tabeli jest coraz bardziej niepokojąca.
Przestroga z 2016 roku
W pamięci wciąż pozostaje wieczór z 3 lutego 2016 roku, który dziś działa jak wyraźne ostrzeżenie. Atalanta Edy’ego Reji jechała wtedy do Werony po serii siedmiu meczów bez wygranej, już bez sprzedanego zimą Maxi Moraleza. Hellas Gigi Delneriego po 22 kolejkach wciąż nie miał ani jednego zwycięstwa.
Mecz zaczął się idealnie dla gości – Andrea Conti wykorzystał błąd obrony i dał Atalancie prowadzenie. Verona odpowiedziała jeszcze przed przerwą golem Siligardiego, a w drugiej połowie kluczowa okazała się czerwona kartka dla Dramé za faul jako ostatni obrońca. W przewadze liczebnej Hellas dopiął swego – Giampaolo Pazzini trafił na 2:1 i dał gospodarzom pierwszą wygraną w sezonie, spychając Atalantę w trudny okres. Ten precedens z niemal identycznym kontekstem tabeli wybrzmiewa dziś bardzo głośno.
Kryzys i stan awaryjny w Veronie
Obecna sytuacja Hellasu jest równie alarmująca. Verona jest ostatnia w tabeli, ma 6 punktów, dzieli tę pozycję z Fiorentiną i wciąż nie wygrała meczu ligowego. Na to nakłada się poważny kryzys kadrowy.
Dodatkowo ciąży statystyka gier u siebie – Hellas nie wygrał na Bentegodi od 23 lutego 2025 roku. W połączeniu z pozycją w tabeli sprawia to, że dzisiejszy mecz urasta do rangi spotkania granicznego dla całego projektu.
Cisza przed burzą: wybór Zanettiego
Napięcie wokół Verona – Atalanta widać również poza boiskiem. Paolo Zanetti zdecydował, że nie pojawi się na tradycyjnej konferencji prasowej przed meczem. To decyzja spójna z wcześniejszym zachowaniem przed wyjazdem na Genoę – trener ponownie wybiera pełne skupienie na przygotowaniu zespołu, odsuwając rozmowy z mediami na czas po końcowym gwizdku. W połączeniu z sytuacją w tabeli i serią kontuzji taka postawa tylko podkreśla, jak ważny i nerwowy wieczór czeka dziś gospodarzy.
Nowa Atalanta Palladino
Po drugiej stronie jest Atalanta Raffaele Palladino, która w pierwszej fazie jego pracy wyraźnie przyspieszyła. Trzy zwycięstwa w trzech różnych rozgrywkach, dziewięć strzelonych goli i ani jednego straconego pokazują, że zespół odzyskał solidność i skuteczność.
Nowy trener wyraźnie zmienia filozofię. Nie chce dzielić sezonu na priorytety i hierarchizować rozgrywek. Champions League pozostaje marzeniem, pogoń za czołówką Serie A wyzwaniem, a Coppa Italia najbardziej namacalnym celem, ale drużyna ma walczyć o zwycięstwo wszędzie. Żadnych kalkulacji i „oszczędzania się” z góry – to boisko, mniej więcej w lutym, ma zweryfikować, gdzie faktycznie da się dojść.
Kluczowym elementem jest też podejście do składu. Palladino jasno powiedział, że nie wierzy w automatyczne rotacje. Gra ten, kto jest w formie i na to zasłużył. Ta zasada będzie musiała zmierzyć się z wyzwaniami najbliższych miesięcy – Puchar Narodów Afryki zabierze Atalancie między innymi Lookmana i Kossounou, a kontuzja Sulemany dodatkowo zawęża wybór. Jednocześnie otwiera to jednak przestrzeń dla Maldiniego czy Zalewskiego.
Pod względem taktycznym Atalanta gra bardzo wysoko, obrońcy aktywnie wchodzą w rozegranie i finalizację akcji, czego przykładem są gole Djimsitiego i Ahanora. De Roon, mniej skupiony na czystej destrukcji, pomaga w wyprowadzeniu piłki, a cały układ ma służyć temu, by jak najczęściej grać na połowie rywala.
De Ketelaere piłkarzem miesiąca
Symbolem tej nowej Atalanty jest Charles De Ketelaere. Belg został wybrany przez kibiców piłkarzem listopada w głosowaniu w oficjalnej aplikacji klubu. W plebiscycie wyprzedził Ademolę Lookmana, który zajął drugie miejsce, a na trzecim miejscu znalazł się Marco Carnesecchi.
Kulminacją jego formy był mecz z Fiorentiną. De Ketelaere oddał w nim pięć strzałów, zaliczył 27 celnych podań na 33 próby i odzyskał pięć piłek, będąc najskuteczniejszym graczem ofensywnym w fazie odbioru. Do tego dochodzi bramka na 3:0 w Frankfurtcie i asysta przy golu Lookmana.
Po wygranym 4:0 meczu z Genoą w Coppa Italia Palladino mówił o nim jako o „niezwykłym chłopaku”, podkreślając, że Belg musi być wolny w szukaniu przestrzeni, lubi być w centrum gry, zawsze chce grać, a trener stara się stawiać go w roli centralnej postaci w ofensywie, bo ma „niesamowitą jakość”.
Test koncentracji przed Chelsea
Choć na horyzoncie czeka prestiżowe starcie z Chelsea w Lidze Mistrzów, Palladino jasno zaznacza, że dziś liczy się tylko Verona. W jego filozofii największym błędem byłoby myślenie o Champions League już w przeddzień ligowego meczu. Zasada jest prosta – w każdym spotkaniu ma wyjść „najlepsza możliwa” jedenastka, niezależnie od kalendarza.
Wyjazd na stadion drużyny, która wciąż czeka na pierwszą wygraną, przy całym bagażu historycznego precedensu, staje się poważnym testem koncentracji dla La Dei.
Oficjalne składy na wieczór
Hellas Verona (3-5-2):
Montipò – Nunez, Nelsson, Bella-Kotchap – Belghali, Niasse, Al-Musrati, Bernede, Frese – Giovane, Mosquera.
Ławka: Perilli, Toniolo, Oyegoke, Yellu, Valentini, Sarr, Orban, Slotsager, Kastanos, Harroui, Ebosse, Fallou, Ajayi.
Trener: Paolo Zanetti.
Atalanta (3-4-2-1):
Carnesecchi – Djimsiti, Hien, Kossounou – Zappacosta, Ederson, De Roon, Bellanova – De Ketelaere, Lookman – Krstovic.
Ławka: Rossi, Sportiello, Musah, Pasalic, Scamacca, Samardzic, Kolasinac, Scalvini, Brescianini, Bernasconi, Zalewski, Ahanor, Maldini.
Trener: Raffaele Palladino.
W ataku Atalanty od pierwszej minuty zagra Krstovic, a Scamacca zacznie mecz na ławce. Verona wychodzi w mocno przemeblowanym składzie, z Frese zastępującym Bradaricia i awaryjnie złożonym środkiem pola.
Statystyki i forma są po stronie Atalanty, ale dla gospodarzy to mecz o przełamanie, punkty i być może także o przyszłość trenera. Pierwszy gwizdek o 20:45 na Bentegodi.
