Atalanta miała w rękach mecz, który wyglądał na taki do wygrania, a jednak skończyło się na jednym punkcie. Udinese trafiło dwa razy, a Dea musiała gonić wynik w warunkach, w których łatwo o nerwy i chaos. Wyszła z tego dzięki Gianluce Scamaccce – jego dublet w cztery minuty uratował remis 2-2, ale po ostatnim gwizdku nie było euforii. Był niedosyt.
Udinese uderzyło, Atalanta długo szukała przełamania
Mecz miał tempo i dużo walki, ale po stronie Atalanty długo brakowało dokładności w prostych decyzjach. Udinese czekało niżej i gryzło w kontrach, a gdy dostało stały fragment, wykorzystało moment. W 39. minucie po rzucie rożnym wykonanym przez Zaniolo do siatki głową trafił Kristensen – Carnesecchi był bez szans.
Po przerwie goście dołożyli drugi cios. Runjaic wpuścił Zarragę i ta zmiana okazała się kluczowa. W 55. minucie jego strzał został odbity, piłka spadła pod nogi Davisa, który z trudnej pozycji podwyższył na 0-2.
Zmiany Palladino i sygnał: gramy na dwóch napastników
Palladino zareagował zmianami i przesunięciami w ustawieniu. W trakcie meczu Atalanta przeszła z obrony trójką na wariant z czwórką, a w fazie bez piłki funkcjonowała w układzie 4-3-2-1. Kluczowy okazał się jednak moment, kiedy na boisku pojawili się jednocześnie Zalewski i Krstović – i to właśnie wtedy mecz zaczął się łamać.
Zalewski dołożył to, co w takiej pogoni jest bezcenne: jakość w ostatnim podaniu. W 75. minucie posłał dośrodkowanie, po którym Scamacca głową zdobył bramkę kontaktową na 1-2. Cztery minuty później Atalanta doprowadziła do remisu – Scamacca znów trafił głową, korzystając z błędu Okoye. Nagle zrobiło się 2-2, a stadion dostał drugi oddech.
Scamacca: dublet nie przykrywa żalu. „Szkoda, że nie wzięliśmy całości”
Scamacca po meczu mówił wprost: dwa gole nie zabiły rozczarowania. Podkreślił, że to był pierwszy raz, gdy grał na boisku razem z Krstoviciem i że obaj „mówią tym samym piłkarskim językiem”. Ta współpraca dała Atalancie sytuacje i lepszy przepływ gry w ataku.
Napastnik zwrócił też uwagę na element pecha i na to, jak mało – jego zdaniem – Udinese stworzyło z gry. Opowiadał o „klasycznym słupku” i o interwencji bramkarza po strzale Zalewskiego. Najważniejsze w jego słowach było jednak podejście po nieudanym momencie: reset i granie dalej, bez odpuszczania choćby jednego pojedynku. Scamacca był przekonany, że okazja jeszcze przyjdzie – i przyszła dwa razy.
Palladino: „To nasze DNA”, ale w Serie A trzeba to poprawić
Trener pochwalił zespół za reakcję, mówiąc wprost, że przy 0-2 drużyna mogła się rozsypać, a jednak odpowiedziała energią i wiarą. Wrócił też do kwestii ustawienia – przygotował kilka rozwiązań na mecz, skorzystał z opcji gry czwórką z tyłu i w końcówce zdecydował się na duet napastników.
Był też mocny akcent o czasie gry. Palladino narzekał na długie przestoje, wskazując konkretnie sytuację, w której rywal potrzebował około 40 sekund na wznowienie z autu. Powiedział też, że efektywny czas gry wyniósł 58 minut i 20 sekund – i że to za mało.
Zalewski i Kolasinac: gorzki punkt, ale głowa już przy Bayernie
Zalewski ocenił remis brutalnie jasno – to dwa stracone punkty, które teraz ważą podwójnie, bo Atalanta odrabiała straty w tabeli po słabszym początku sezonu. Jednocześnie patrzył już w stronę Champions League, podkreślając dumę z miejsca, w którym zespół jest w Europie, i potrzebę wyjścia na Bayern z czystą głową.
Kolasinac z kolei podkreślał wartość samej reakcji po 0-2. Jego zdaniem odrobić taki wynik nie było łatwo, a teraz priorytet jest prosty: regeneracja i dopiero potem myślenie o Bayernie.
Atalanta dopisała jeden punkt – ma 46 punktów, Udinese 36. Z perspektywy meczu pozostaje poczucie, że przy lepszej skuteczności i mniejszej liczbie prostych błędów można było zamknąć to wcześniej. Z perspektywy charakteru – zespół pokazał, że nawet w trudnym momencie potrafi wrócić do życia. A w tygodniu, w którym w tle czeka Bayern, taka odpowiedź mentalna ma swoją wartość.
