Więcej
    Strona głównaNewsyEuropejskie PucharyPrzed startem w Marsylii: Atalanta zmierzy się z drużyną De Zerbiego

    Przed startem w Marsylii: Atalanta zmierzy się z drużyną De Zerbiego

    Opublikowano

    Atalanta podąża do Marsylii z mieszanymi uczuciami. Po raz pierwszy w obecnym sezonie drużyna Ivana Juricia zmierzy się z zespołem prowadzonym przez szkoleniowca, dla którego to spotkanie to więcej niż zwykły mecz Ligi Mistrzów. Roberto De Zerbi, urodzony zaledwie sto metrów od stadionu Bresci, wraca do okolic swojego dzieciństwa.​

    Nie każdy przychylnie patrzy na słowa o kryzysie

    De Zerbi jasno wyraził swoją pozycję na konferencji prasowej: nie wierzy w narracje o zapaści Atalanty. Trener Marsylii stoi na stanowisku, że jedna porażka i kilka remisów nie definiują drużyny, która systematycznie budowała swoją pozycję przez lata. Podkreśla to z przekonaniem: „Atalanta zawsze była silną drużyną. Nie wpadnę w pułapkę tych, którzy mówią o jej kryzysie”.​ De Zerbi przypomina, że ostatnio w starciu z Milanem Atalanta zasługiwała na wygraną. Taka analiza nie jest przypadkowa.​

    Osobiste wątki trenera Marsylii

    Dla De Zerbiego, urodzonego i wychowanego w Brescii, mecz z Atalantą to podróż sentymentalna. „Urodziłem się sto metrów od stadionu. Kiedy zbliżał się mecz z Atalantą, przez cały tydzień nie mówiło się o niczym innym” – wspomina. Te derby od zawsze były częścią jego tożsamości. Jednocześnie z szacunkiem wypowiada się o modelu zarządzania w Bergamo, przyznając, że Atalanta miała szczęście do wizjonerskich prezesów, czego czasem brakowało w jego rodzinnym mieście.​

    Pojedynek na rynku transferowym

    Rywalizacja obu klubów nie ogranicza się do boiska. Od lat toczy się ona również w gabinetach dyrektorów sportowych. Matt O’Riley, Igor Paixao i Mason Greenwood to przykłady graczy, którzy byli na celowniku Atalanty, a ostatecznie wylądowali w Marsylii. Z drugiej strony, to Atalancie udało się wygrać wyścig o Charlesa De Ketelaere i Nicolę Zalewskiego, którymi interesował się także francuski klub. Ta zakulisowa walka pokazuje, jak zbliżone są ambicje i strategie obu zespołów.​

    Głos szatni: spokój i mobilizacja

    W obozie Atalanty panuje spokój. Ivan Juric studzi emocje, tłumacząc, że po serii kilkunastu dobrych meczów, słabszy występ jest czymś naturalnym i nie należy wpadać w panikę. Najlepszym dowodem zaufania do trenera była obecność całego zarządu – z prezesem Antonio Percassim na czele – na ostatnim treningu przed wylotem do Francji. To jasny sygnał, że klub stoi murem za swoim szkoleniowcem. „Rozmawiamy z zarządem codziennie, jesteśmy w stałym kontakcie. Nie potrzeba żadnych zapewnień, bo nie ma niczego do wyjaśniania” – ucina spekulacje Juric.​

    Wtóruje mu Mario Pasalic, jeden z liderów zespołu. „Wiemy, co nas czeka. Graliśmy już na tym stadionie i pamiętamy tę atmosferę. Musimy zareagować jak drużyna” – mówi Chorwat, nawiązując do konieczności zmazania plamy po porażce w Udine.​

    Vélodrome – dwunasty zawodnik gospodarzy

    Stade Vélodrome słynie z jednej z najgorętszych atmosfer w Europie. Pierre-Emile Hojbjerg, pomocnik Marsylii, opisuje to doświadczenie w wyjątkowy sposób: „To jest jak policzek, który budzi cię na długo. Tego trzeba doświadczyć, poczuć”. To właśnie ta niesamowita energia trybun ma być największym atutem gospodarzy w starciu z włoską drużyną.​

    Nadchodzący mecz to zatem nie tylko pojedynek taktyczny, ale również test odporności psychicznej i charakteru. Dla Atalanty będzie to okazja, by udowodnić, że chwilowe potknięcia nie zachwiały fundamentami projektu. Dla Marsylii – szansa na wykorzystanie atutu własnego boiska i potwierdzenie europejskich aspiracji.

    Cześć

    Zapisz się i otrzymuj cotygodniowe zestawienie newsów o Atalancie Bergamo!

    Zapisując się akceptujesz naszą politykę prywatności.

    Powiązane

    Obserwuj nasze sociale!