Gdy opadnie kurz po magicznej nocy z Chelsea, rzeczywistość Serie A brutalnie puka do drzwi w Zingonii. Raffaele Palladino i jego podopieczni stają przed paradoksalnym wyzwaniem: mecz z Cagliari, teoretycznie łatwiejszy, może okazać się ważniejszym testem dojrzałości niż starcie w Lidze Mistrzów. Dlaczego wyjazd na Sardynię waży być może więcej niż historyczne zwycięstwo w Europie?
Niebezpieczna matematyka: Mecz o „sześć punktów” w środku tabeli
Sytuacja w tabeli jest alarmująca. Choć w Europie „La Dea” jest trzecią siłą i autostradą zmierza do fazy pucharowej, w lidze balansuje na krawędzi przeciętności. Cagliari, najbliższy rywal, traci do Atalanty zaledwie dwa punkty. Matematyka jest bezlitosna: porażka na Sardynii sprawi, że to Cagliari wyprzedzi Nerazzurrich w tabeli, spychając ich jeszcze niżej w hierarchii Serie A. To, co na papierze miało być spacerkiem, nagle urosło do rangi bezpośredniego starcia o ligowy byt i spokój.
Syndrom Robin Hooda: 17 punktów wyrzuconych w błoto
Atalanta w tym sezonie cierpi na specyficzną przypadłość – jest jak Robin Hood, który zabiera bogatym (zwycięstwa nad gigantami w Europie), ale rozdaje biednym. Statystyka jest porażająca: zespół stracił już aż 17 punktów w meczach z rywalami spoza ścisłej czołówki. To właśnie te punkty, zgubione z drużynami teoretycznie słabszymi, jak ostatnio Verona, sprawiają, że ligowa tabela wygląda tak blado w porównaniu do tej z Ligi Mistrzów.
Ultimatum Palladino: Wolne tylko za zwycięstwo
Trener Palladino doskonale zdaje sobie sprawę z zagrożenia psychologicznego, jakim jest euforia po wielkim sukcesie. Dlatego zastosował prostą, ale skuteczną motywację. Zwycięstwo nad Chelsea, choć historyczne, nie wystarczyło, by piłkarze dostali nagrodę. Szkoleniowiec jasno postawił sprawę: „Jedyną nagrodą dla piłkarzy jest czas wolny”, ale otrzymają go tylko wtedy, jeśli w weekend pokonają Cagliari. Przekaz jest jasny – świętowanie skończyło się w momencie gwizdka kończącego mecz z Chelsea.
Cel: „Ritrovarsi in campionato”
Głównym zadaniem na najbliższe dni jest „odnalezienie się w lidze”. Palladino żąda od swoich piłkarzy, by mentalność, agresja i „duch Atalanty”, które widzieliśmy przeciwko Chelsea, stały się standardem, a nie odświętnym strojem zakładanym tylko na Ligę Mistrzów. „Musimy być tacy sami, nie możemy być tak różni między ligą a Champions League” – grzmiał trener, przypominając, że w Serie A nie ma miejsca na „dwie twarze” zespołu. Mecz z Cagliari ma być dowodem, że lekcja z Verony została odrobiona, a zespół potrafi grać jak „wielki” również przeciwko „małym”.
