Juventus już teraz planuje letnie wzmocnienia i według podanych informacji jednym z głównych nazwisk na liście jest Ederson. Brazylijczyk ma być profilem, na którym można budować środek pola w kolejnym sezonie, a pomysł ma mieć akceptację sztabu. To nie jest świeża fascynacja. Luciano Spalletti od dawna ma doceniać Edersona i jeszcze w czasach Napoli przygotowywał pod niego specjalne krycie w meczach z Atalantą.
Kluczowe jest jednak to, że Atalanta nie zamierza oddawać go za „normalne” pieniądze. Wycena ma startować od 35 mln euro, do tego bonusy, które mogą podnieść całość o kolejne 5 mln. W praktyce mowa o operacji w okolicach 40 mln euro. To kwota, która nie pozwala Juventusowi działać impulsywnie. Jeśli ten temat ma być realny, bianconeri muszą podejść do niego chłodno i celowo, szukając ruchu, który da się spiąć finansowo.
Jest jeszcze jeden szczegół, który sprawia, że ten kierunek ma dla Juve sens. Ederson ma zarabiać około 2 mln euro netto za sezon, a to wpisuje się w parametry, w których klub chce się poruszać. Na tym tle pojawia się też wątek Sandro Tonalego, ale tam przeszkody są wyraźne: koszty i konkurencja, z Arsenalem w tle.
W tle przewija się też kwestia czasu. Przy kontrakcie, który ma wygasać w 2027 roku, lato 2026 staje się momentem, w którym temat może wrócić z dużo większą siłą, bo to ostatnie okno, by maksymalnie spieniężyć kartę bez ryzyka późniejszego spadku wartości. Wcześniej Atalanta miała trzymać linię „nie sprzedajemy”, między innymi po odejściu Ademoli Lookmana i przy celach związanych z Europą. Latem układ może się zmienić, a Juventus liczy na to, że pojawi się przestrzeń do konkretnego ataku.
