Więcej
    Strona głównaNewsyGenoa - Atalanta 0:1: Hien w 94. minucie, trzy punkty i sporo...

    Genoa – Atalanta 0:1: Hien w 94. minucie, trzy punkty i sporo wniosków mimo gry w przewadze

    Opublikowano

    Gol w 94. minucie dał zwycięstwo 1:0, skok w tabeli i poczucie, że nawet w spotkaniu „do przepchnięcia” trzeba zachować jasność w detalach. Zwłaszcza wtedy, gdy gra się w przewadze niemal od początku.

    3. minuta i czerwony kartonik, który nie uczynił meczu łatwiejszym

    Mecz został wywrócony po kilku chwilach. Genoa została zredukowana do dziesięciu zawodników w 3. minucie, gdy bramkarz Nicola Leali zobaczył bezpośrednią czerwoną kartkę za faul poza polem karnym. Sytuacja zaczęła się od błędu technicznego Nortona-Cuffy’ego po dośrodkowaniu i natychmiastowego uruchomienia Daniela Maldiniego, który uciekł rywalom, a potem został zatrzymany nieprzepisowo.

    Daniele De Rossi musiał reagować awaryjnie. Wpuścił rezerwowego bramkarza Daniele Sommarivę i przestawił zespół tak, żeby utrzymać organizację w dziesiątkę. Ceną była zmiana personalna już na starcie, bo z boiska zszedł Aaron Martin.

    Atalanta miała przewagę liczebną praktycznie przez cały mecz. Na papierze to sytuacja, która powinna ułatwić atak pozycyjny. W praktyce Genoa zareagowała cofnięciem i zacieśnieniem przestrzeni. Zamiast otwartego spotkania zrobiła się gra na cierpliwość.

    Dominacja w posiadaniu, ale brak klarowności pod bramką

    Atalanta kontrolowała piłkę i miała wyraźną przewagę w posiadaniu, która w pewnym momencie sięgała około 70 procent. Kontrola nie przekładała się jednak na czyste sytuacje bramkowe.

    Gianluca Scamacca dwukrotnie był blisko, ale bez efektu. Najpierw uderzył mocno z rzutu wolnego, przenosząc piłkę nad poprzeczką. Później próbował głową, jednak piłka minęła słupek. Okazje mieli też Charles De Ketelaere, Yunus Musah i Daniel Maldini, ale długo brakowało uderzeń, które realnie złamałyby strukturę Genoi.

    Sommariva, który pojawił się na boisku w trybie awaryjnym, utrzymywał spokój. Obronił kilka uderzeń i mimo że Genoa grała w osłabieniu, jego interwencje utrzymywały mecz w stanie, w którym każda kolejna minuta podnosiła napięcie.

    Genoa w dziesiątkę też potrafiła ugryźć: stałe fragmenty i słupek Vitinhi

    Plan Genoi opierał się na obronie nisko i na tym, by nie dać się rozciągnąć. W ataku zagrożenie pojawiało się głównie po stałych fragmentach i przy zrywach, które miały wprowadzić niepokój w polu karnym Atalanty.

    Największy sygnał ostrzegawczy przyszedł na początku drugiej połowy. Norton-Cuffy uciekł prawą stroną, dograł w pole karne, a Vitinha z bliska trafił w słupek. To był moment, w którym mecz mógł wymknąć się spod kontroli, mimo przewagi jednego zawodnika.

    Genoa potrafiła postraszyć po stałych fragmentach, a blisko niespodziewanego przełamania byli Vitinha i Lorenzo Colombo. Taki obraz tłumaczy, dlaczego końcówka była nerwowa nie tylko dla gospodarzy, ale również dla Atalanty.

    Reakcje Palladino: więcej energii, wejście Zalewskiego i końcówka „va banque”

    W drugiej połowie Raffaele Palladino próbował przyspieszyć mecz zmianami. Wpuścił Nicolę Zalewskiego, szukając większej dynamiki i świeżości w bocznych sektorach. W końcówce sięgnął po bardzo odważny ruch, wpuszczając Nikolę Krstovicia za Kolasinaca i ustawiając zespół ultraofensywnie, z 2 napastnikami.

    W tle pojawił się też ważny kontekst kadrowy. Atalanta grała w tym meczu bez pięciu istotnych nazwisk: Ademoli Lookmana, Odilona Kossounou, Mario Pašalicia, Raoula Bellanovy i Berata Djimsitiego. To nie usprawiedliwia problemów w ataku pozycyjnym, ale tłumaczy, dlaczego Palladino musiał budować końcówkę w oparciu o inne rozwiązania niż w najbardziej komfortowym wariancie personalnym.

    94. minuta: rzut rożny, pomyłka Sommarivy i wyskok Hiena

    Gdy wszystko zmierzało do remisu, Atalanta dostała ostatnią szansę ze stałego fragmentu. Dośrodkowanie z rzutu rożnego wykonał Zalewski. Sommariva źle ocenił wyjście do piłki, spóźnił się, a Isak Hien wyskoczył najwyżej w pojedynku z Johanem Vasquezem i głową skierował piłkę do siatki. Bramka padła w 94. minucie, opisywana też jako trafienie w 90+4.

    W jednym ruchu zmienił się wydźwięk całego spotkania. Genoa, która przez ponad 90 minut broniła się w osłabieniu, została ukarana w ostatnim momencie. Atalanta, która długo wyglądała na drużynę zmęczoną brakiem przestrzeni, dopięła wynik, którego potrzebowała.

    Hien: zwycięstwo ważne, a gra w przewadze potrafi być trudna

    Po meczu Isak Hien jasno podkreślił wagę trzech punktów, zwracając uwagę na coś, co z boku mogło wydawać się paradoksem:

    „Dawno nie wygrywaliśmy na wyjeździe i te trzy punkty były dla nas ważne”.

    Potem odniósł się do czerwonej kartki i tego, jak wpłynęła na dynamikę spotkania:

    „To przewaga, ale jednocześnie trudno jest mieć jednego zawodnika więcej już po kilku minutach, musieliśmy się przeorganizować”.

    Hien ocenił, że po przerwie było lepiej, ale mecz i tak pozostał ciężki. Zapytany o cele w kontekście Europy, nie podkręcał deklaracji:

    „Idziemy mecz po meczu, do końca jeszcze daleko”.

    Palladino: wolne tempo, potrzeba szerokości i radość z wygranej „w brudzie”

    Raffaele Palladino po spotkaniu nie udawał, że był to wieczór idealny. Najpierw pochwalił rywala, który mimo osłabienia grał z dużą intensywnością:

    „To był dla nas trudny mecz. Chcę pogratulować Genoi, bo w osłabieniu dali z siebie wszystko. Widziałem, że nie odpuszczali ani centymetra, byli pierwsi w pojedynkach”.

    Potem wskazał problem po stronie Atalanty, zwłaszcza w budowaniu akcji:

    „Byliśmy wolni w rozegraniu, w krążeniu piłki. Powinniśmy szerzej ustawić wahadłowych, żeby znaleźć miejsce między ich liniami”.

    Wyjaśnił też, co próbował poprawić po przerwie:

    „W drugiej połowie poprosiłem o szybsze poruszanie piłki i skorygowaliśmy coś z zawodnikami grającymi za napastnikiem. Nawet jeśli to był ‘brudny’ mecz, daje nam entuzjazm, którego potrzebowaliśmy”.

    Palladino podkreślił przy tym ligową rzeczywistość:

    „W Serie A nie ma łatwych meczów, a my dalej wspinamy się w tabeli”.

    Wspomniał również o swojej reakcji po golu, bo jego sprint po bramce Hiena był jednym z obrazków wieczoru:

    „To nie w moim stylu biegać w taki sposób, pierwszy raz mi się to zdarzyło. Dziś trochę się poniosłem, pobiegłem razem z chłopakami, bo wszyscy ruszyli”.

    Wrócił też do kluczowego momentu z początku drugiej połowy, gdy Genoa miała swoje szanse, także po stałych fragmentach:

    „Genoa miała więcej niż jedną okazję, żeby strzelić nam gola na początku drugiej połowy, również po stałych fragmentach. Lubię jednak wygrywać także w cierpieniu. To hartuje charakter i pokazuje, że mamy margines do rozwoju”.

    Następnie doprecyzował, dlaczego tego typu zwycięstwa są ważne:

    „W Serie A jest mnóstwo ‘brudnych’ meczów. Taka wygrana ma swoją wartość i może nam pomóc. Teraz podejdziemy do bezpośrednich starć inaczej niż miesiąc temu”.

    Na koniec Palladino odniósł się do kalendarza i celu, który drużyna postawiła sobie na tym etapie:

    „Celem było zdobyć jak najwięcej punktów przed trójmeczem Inter – Roma – Bologna, ale będziemy analizować wszystko mecz po meczu”.

    I dopowiedział:

    „Przede wszystkim musieliśmy wejść do lewej strony tabeli, drużyna wyznaczyła sobie ten cel”.

    Wspomniał też o brakach kadrowych, wiążąc je z urazami i Pucharem Narodów Afryki, a przy tym jasno postawił sprawę:

    „Straciliśmy zawodników przez kontuzje i Puchar Narodów Afryki, ale potrzebuję wszystkich. Próbujemy odzyskać jak najwięcej ludzi, potrzebuję wszystkich”.

    Zalewski: zadanie było podwójne, obrona i atak na Nortona-Cuffy’ego

    Nicola Zalewski po meczu opowiedział wprost, co usłyszał od trenera przed wejściem na boisko. Jego wypowiedź była długa, ale bardzo konkretna, bo dotyczyła zarówno obrony, jak i sposobu, w jaki Atalanta miała „przycisnąć” boczny sektor Genoi:

    „Trener nie zmienił swoich standardowych wymagań. Poprosił, żebym robił to, co potrafię i co ćwiczymy w tygodniu. Priorytetem była praca w defensywie, bo wiedzieliśmy, że po tej stronie będę musiał mierzyć się z rywalem takim jak Norton-Cuffy, który jest bardzo mocny fizycznie i ma dużą szybkość. Zadanie było podwójne: powstrzymać go, żeby nie dać mu przestrzeni, ale jednocześnie go atakować, żeby zmusić go do obrony i cofania się. Myślę, że nam się to udało. Niezależnie od mojej gry, cieszymy się, że dowieźliśmy zwycięstwo. To sukces grupy. Nie liczą się jednostki ani to, kto gra więcej. Liczy się tylko zespół i to, że zdobyliśmy te trzy punkty”.

    W tym meczu te słowa nabrały dodatkowego znaczenia, bo to właśnie Zalewski wykonywał rzut rożny, po którym padł gol na wagę zwycięstwa.

    De Rossi: „gol, który łamie serce”, duma z zespołu i pochwały dla bramkarza

    Po stronie Genoi dominowało poczucie, że przez większość spotkania drużyna była o krok od remisu, który w dziesiątkę miałby ogromną wartość.

    Daniele De Rossi nazwał tę bramkę w końcówce ciosem emocjonalnym:

    „Gol stracony na końcu złamał mi serce”.

    Jednocześnie podkreślił skalę wysiłku całego zespołu:

    „Walczyliśmy w 20, nie w 10”.

    De Rossi nie chciał sprowadzać oceny do indywidualnych błędów. Mówił o kolektywie, o dobrej grze w obronie i o dumie z postawy drużyny:

    „Z Atalantą można nawet przegrać, ale jestem dumny z chłopaków”.

    Wyróżnił też Sommarivę, który mimo długiej przerwy w grze zaliczył bardzo dobry występ, aż do feralnego epizodu w doliczonym czasie. Wspomniał również o zmianie Aarona Martina, tłumacząc ją potrzebą większej szybkości przy „drugich piłkach”, czyli sytuacjach po odbiciach i zgraniach.

    Skok w tabeli: dziewiąte miejsce, 22 punkty i realny oddech w klasyfikacji

    Zwycięstwo w Genui zostało opisane jako wynik, który natychmiast zmienia układ tabeli. Atalanta awansowała na 9. miejsce, wyprzedzając cztery zespoły i dochodząc do 22 punktów. Podkreślano też dwa dystanse, które dobrze oddają wagę tej wygranej.

    • Do czwartego miejsca brakowało ośmiu punktów.
    • Do szóstego miejsca różnica wynosiła trzy punkty.

    Dla Genoi porażka była ciosem nie tylko ze względu na okoliczności. Zespół pozostawał wciągnięty w walkę o utrzymanie, a spotkanie, w którym przez ponad 90 minut broniło się w dziesiątkę, mogło stać się punktem zaczepienia. Zamiast tego przyszła kara w ostatnim momencie.

    Cześć

    Zapisz się i otrzymuj cotygodniowe zestawienie newsów o Atalancie Bergamo!

    Zapisując się akceptujesz naszą politykę prywatności.

    Powiązane

    Obserwuj nasze sociale!