Po zwycięstwie 3:2 nad Genoą Gian Piero Gasperini nie chciał zdradzać planów dotyczących swojej przyszłości w Atalancie. Zamiast tego – z charakterystycznym humorem – pogratulował Mateo Reteguiemu rekordowego osiągnięcia i… zapowiedział wspólną kolację na koszt napastnika.
Retegui przechodzi do historii
Mateo Retegui strzelił zwycięskiego gola w samej końcówce spotkania na Stadio Luigi Ferraris, dzięki czemu Atalanta sięgnęła po kolejne trzy punkty, mimo że to gospodarze dwukrotnie wychodzili na prowadzenie. Trafienie Argentyńczyka było nie tylko decydujące dla losów meczu – miało też historyczne znaczenie. Retegui pobił rekord Pippo Inzaghiego, zdobywając 25. bramkę w sezonie Serie A i tym samym ustanowił nowy rekord klubowy Atalanty.
– Retegui rozegrał sezon absolutnie niezwykły. Zdobywał gole prawą, lewą nogą, głową – wszystko oczywiście dzięki pracy całej drużyny – powiedział Gasperini po meczu dla DAZN. – Wolałbym, żeby nie strzelił akurat w tej sytuacji, ale… teraz musi zabrać wszystkich na kolację! – dodał z uśmiechem.
Kontrowersje przy golu
Zwycięska bramka nie obyła się bez kontrowersji – piłkarze Genoi uważali, że sędzia powinien przerwać grę, gdy Koni De Winter padł na murawę z powodu skurczu. Gasperini jednak nie chciał się wdawać w ocenę:
– Jest zapis wideo, każdy może to zobaczyć. Moi zawodnicy nawet nie zauważyli, że ktoś leży.
Rekordy wyjazdowe
Oprócz historycznego wyniku Reteguiego, Atalanta ustanowiła również klubowy rekord: 13 zwycięstw na wyjazdach i 42 punkty zdobyte poza Bergamo. Drużynie brakuje jeszcze tylko jednego triumfu, aby wyrównać najwyższą liczbę zwycięstw w sezonie (23) oraz jednego czystego konta do rekordu 16 meczów bez straty gola.
Przyszłość Gasperiniego? Jeszcze nie teraz
Zapytany o swoją przyszłość – wobec wygasającego w czerwcu 2026 roku kontraktu i wcześniejszych zapowiedzi, że nie będzie go przedłużał – Gasperini był stanowczy:
– To nie moment, by o tym rozmawiać. Teraz skupiamy się na zakończeniu sezonu u siebie – to trzeba uczcić w odpowiedni sposób.
Z przymrużeniem oka dodał:
– Jesteśmy w Lidze Mistrzów po raz piąty w siedmiu ostatnich sezonach… choć patrząc na nasze wyniki, może Liga Europy byłaby lepsza!
