To był wieczór, w którym wszystko zagrało w punkt. Atalanta rozbiła Juventus 3:0 w ćwierćfinale Coppa Italia i zameldowała się w półfinale, pokazując wersję drużyny, która potrafi być jednocześnie cierpliwa, bezlitosna i zimna jak stal w kluczowych momentach. Bramki Scamacci, Sulemany i Pasalicia nie są tylko zapisem wyniku. To pieczęć pod meczem, który Palladino wygrał nie tylko ustawieniem, ale też ławką i mentalem.
Karny Scamacci i moment przełomu w pierwszej połowie
Juventus miał swój moment, a Conceicao potrafił postraszyć tak, że stadion zamarł. Najpierw Carnesecchi, potem poprzeczka. W takich meczach to bywa ten jeden detal, po którym strony zamieniają się rolami.
Klucz przyszedł w 25 minucie: zagranie ręką Bremera w polu karnym, interwencja VAR i jedenastka. Scamacca podszedł bez drżenia. W 27 minucie było 1:0. Od tego momentu Juve musiało gonić, a Atalanta mogła grać tym, co w takich wieczorach jest najcenniejsze: kontrolą emocji i wyborem momentu na kolejny cios.
Bellanova i Sulemana z ławki. Atalanta podkręciła tempo po przerwie
Ten mecz ma bardzo konkretną puentę: Palladino wygrał go z ławki. Po przerwie Spalletti szukał impulsu, a Atalanta czekała na właściwy moment, żeby przechylić szalę do końca.
W 77 minucie przyszło 2:0. Akcja poszła prawą stroną, a Sulemana zamknął ją na drugim słupku po dograniu Bellanovy. W 85 minucie było po wszystkim: Pasalic, na boisku od chwili, uderzył po podaniu Krstovicia i dobił Juventus trzecim golem.
W tym właśnie mieści się sens tego zwycięstwa. Wejścia z ławki nie były tylko rotacją. Były decyzją, która zabolała rywala dokładnie wtedy, kiedy nie miał już jak odpowiedzieć.
Palladino: „Serata magica”
Po meczu Palladino nie robił z siebie głównego bohatera. Podziękował drużynie, klubowi i kibicom, podkreślając klimat stadionu. Wprost wskazał też na ludzi, którzy weszli z ławki i rozstrzygnęli spotkanie.
Padła też rzecz ważna dla oceny tej drużyny: w przerwie trener zapytał zespół, czy chce cofnąć się i „zarządzać”. Odpowiedź brzmiała: nie. Atalanta chciała grać odważnie, bez chowania się za wynikiem. Palladino nazwał zwycięstwo serią konkretu, cynizmu i kompaktowości w momentach, gdy trzeba było bronić.
Radość była wielka, ale od razu pojawił hamulec: poniedziałkowy mecz z Cremonese ma być testem dojrzałości, bo ta drużyna ma już w tym sezonie za sobą potknięcia z zespołami, które „na papierze” wyglądają słabiej.
Scamacca: zdecydowała siła grupy
Scamacca nazwał rzecz po imieniu: różnicę zrobił cynizm. Mecz długo stał na granicy, a potem przyszła jedna sytuacja, jeden karny i Atalanta zrobiła z tego przewagę, której nie oddała.
W jego słowach najmocniej wybrzmiało jednak coś innego: grupa. Atalanta miała przejść przez momenty gorsze bez paniki, z pracą „z głową w dół” i bez rozpadu. Teraz zbiera owoce, bo w takim meczu nie wygrywa się samym talentem. Wygrywa się odpornością.
Spalletti: Atalanta lepsza w kluczowych wyborach
Spalletti nie szukał usprawiedliwień. Uznał, że Atalanta zasłużyła, a Juventus zawalił te wybory, które decydują o wyniku, kiedy mecz robi się „prawdziwy”. Powiedział też, że drużyna straciła porządek w końcówce, próbując ratować się zrywami bez logiki.
Na temat karnego uciął temat krótko: skoro arbiter go podyktował, to nie ma sensu budować na tym narracji. Wolał mówić o błędach własnej drużyny.
Rambaudi o Raspadorim i Sulemanie, Serena o duecie Scamacca – Krstovic
Po takim wieczorze zawsze przychodzą oceny indywidualne, czasem brutalne. Roberto Rambaudi uderzył wprost: według niego Sulemana potrafi w dwie minuty dać coś, czego Raspadori nie daje przez cały mecz. Wskazał też konkretny problem: kiedy rośnie tempo i intensywność, Raspadori ma znikać.
Aldo Serena patrzył na temat od drugiej strony i porównał to, co Atalanta ma w ataku, z tym, czego Juventusowi brakuje. Wskazał duet Scamacca – Krstovic jako wartość, bo to napastnicy, którzy potrafią i kończyć akcje, i pracować dla zespołu. Przywołał też szczegół z jednej z sytuacji bramkowych: ruch „numeru 90” poza pierwszy słupek, który miał zrobić przestrzeń dla piłki.
Liczby, które budują obraz tej drużyny
To zwycięstwo ma też twarde ramy.
Atalanta zagra piąty raz w półfinale Coppa Italia w ostatnich dziewięciu sezonach. Juventus został wyeliminowanayprzez Deę w tych rozgrywkach po raz czwarty, a drugi raz zakończyło się to wynikiem 3:0.
Palladino ma na Juventus sposób, który zaczyna wyglądać jak trend: w okresie 2025-2026 Juve dwa razy przegrała z nim 3:0, raz z Atalantą, raz wcześniej z Fiorentiną.
Doszły też liczby dotyczące defensywy. Sezon przyniósł Atalancie 14 meczów bez straty gola, a w bilansie Palladino pojawia się 10 czystych kont w 18 spotkaniach. W tych danych bardzo mocno wybija się Carnesecchi, który ma 13 takich meczów.
Na koniec Scamacca i jedenastki: dziewięć karnych w karierze klubowej i reprezentacyjnej, dziewięć bramek. Trzy z nich w tym sezonie w koszulce Atalanty.
Percassi w szatni i jedno zdanie, które zostaje
Po meczu klub pokazał nagranie z szatni. Antonio Percassi wszedł do drużyny z prostym przekazem: „Sempre così però eh, siamo forti. Bravi ragazzi, bravissimi” (Zawsze tak, bo jesteśmy mocni. Brawo chłopaki, naprawdę brawo). Krótkie, bez patosu, dokładnie w tonie nocy, w której Atalanta zrobiła swoje.
Teraz reset i powrót do Serie A
Po 3:0 Palladino dał drużynie dzień wolny. W sobotę powrót do treningów, a w poniedziałek mecz z Cremonese. Ta historia nie kończy się na Juventusie. To był wieczór, który można zapamiętać na długo, ale jeszcze ważniejsze jest to, co Atalanta zrobi z nim dalej.
