Po latach wypożyczeń i niespełnionych nadziei, Atalanta i Roberto Piccoli rozchodzą się na dobre. Jak poinformowały serwisy TuttoAtalanta i CalcioAtalanta, Cagliari sfinalizowało transfer definitywny napastnika, wykładając na stół 12,5 miliona euro. To koniec aktualnego etapu kariery zawodnika, który mimo potencjału nigdy nie zdołał przebić się na stałe do pierwszego składu La Dei.
💸 Duża inwestycja klubu z Sardynii
Kwota 12,5 mln euro czyni Piccolego jednym z najdroższych transferów w historii Cagliari. To jasny sygnał, że nowy projekt sportowy, budowany przez dyrektora Guido Angelozziego i trenera Fabio Pisacane, będzie opierał się na młodych, rozwojowych zawodnikach. Dla samego Piccolego to również nowy start – w końcu ma za sobą najlepszy sezon w karierze, zakończony z dorobkiem 11 goli w Serie A i Coppa Italia.
🔄 Od wędrowca do lidera
Wychowanek Atalanty w ostatnich latach krążył między różnymi klubami: Genoa, Empoli, Verona, Lecce – wszędzie tymczasowy, rzadko kluczowy. Dopiero pobyt na Sardynii przyniósł mu stabilizację. Zaufanie sztabu, regularna gra i dobra forma sprawiły, że w Cagliari widziano w nim nie tylko wypożyczonego rezerwowego, ale filar ofensywy.
Decyzja o wykupieniu go była wspólnym wyborem trenera i dyrektora sportowego. Obaj widzą w nim element, na którym można budować przyszłość zespołu.
⚫🔵 Atalanta odcina kolejny wątek
W Bergamo Piccoli nigdy nie zdołał zaistnieć na dobre. Zaledwie 15 występów w pierwszej drużynie i brak realnej szansy na przebicie się przez konkurencję w ataku sprawiły, że stał się jednym z „wiecznie wypożyczanych”. Transfer do Cagliari zamyka więc definitywnie jego rozdział w Atalancie – z korzyścią finansową dla klubu i sportową dla samego zawodnika.
📈 Dla Cagliari – krok w stronę nowego projektu
Dla klubu z Sardynii to początek większej operacji transferowej. Piccoli ma być pierwszym punktem odniesienia w budowie nowego ataku – młodego, elastycznego, gotowego do rozwoju. 12,5 mln to nie tylko inwestycja w zawodnika, ale też sygnał: Cagliari chce przestać być klubem walczącym wyłącznie o utrzymanie.
Nowy trener, nowy dyrektor, nowy projekt – i nowy numer „9” w roli głównej.
