Giorgio Scalvini zagrał mecz do zapamiętania: gol na 1:0 po rożnym i – co równie symboliczne – opaska kapitana przekazana przez Martena De Roona. „To był zaszczyt i ogromne emocje. Jestem w Atalancie od dziesiątego roku życia – nigdy nie wyobrażałem sobie, że założę tę opaskę” – mówił po spotkaniu. Podkreślał też wagę trafienia: „Gol nas odblokował. Po przerwie kluczowe było szybko podwyższyć i utrzymać poziom gry”. Przed wyjazdem do Paryża dodał krótko: „Trudne, ale piękne wyzwanie. Damy z siebie wszystko”.
Nikola Krstović nie trafił do siatki, ale zdobył dwie asysty grając na „ścianę”. Były też momenty do poprawy: dwie świetne okazje niewykorzystane i nieuznane trafienie po wcześniejszym spalonym w zalążku akcji. Ivan Jurić zwrócił uwagę właśnie na progres napastnika: „Rośnie piłkarsko. Wykonuje rzeczy, których na początku nie robił. Szkoda zmarnowanych sytuacji, ale ma jakość, by stać się napastnikiem kompletnym”.
W duecie z De Ketelaere i Zalewskim Słowak spełnia dziś rolę „łącznika” – zbiera długie piłki, odgrywa w tempo i robi miejsce partnerom. A Scalvini? Poza golem imponował dojrzałością w wyprowadzaniu i odwagą w podłączaniu się do ataku. To kolejny krok dwóch młodych graczy w stronę odpowiedzialności za wynik.
